Policja tumaczy si z dziaa na pl. Powstacw. "Nie ma mowy o zgromadzeniu spontanicznym"

Komenda Stoeczna Policji zamiecia owiadczenie dotyczce protestu, ktry odby si 18 listopada w Warszawie. To wtedy w tumie obecni byli nieumundurowani policjanci z pakami teleskopowymi. "Nie ma mowy o zgromadzeniu spontanicznym" - czytamy w stanowisku. KSP przekonuje te, e uczestnicy manifestacji lekcewayli policyjne komunikaty.

Na wstępie policja przytacza przepis prawa o zgromadzeniach, z którego wynika, że organizator manifestacji "zawiadamia organ gminy o zamiarze zorganizowania zgromadzenia w taki sposób, aby wiadomość dotarła do organu nie wcześniej niż na 30 dni i nie później niż na 6 dni przed planowaną datą zgromadzenia".

Adam BodnarAdam Bodnar wylicza błędy policji po protestach ws. wyroku TK

"W przypadku środowych wydarzeń organizatorzy nie spełnili tego podstawowego obowiązku" - twierdzi policja. "Jednocześnie należy podkreślić, że dane wydarzenie było zapowiadane. Nie ma zatem mowy o zgromadzeniu spontanicznym. W tym dniu obowiązywały także obostrzenia wynikające z pandemii Covid-19, a wskazujące, m.in. na dopuszczalną liczbę uczestników zgromadzenia" - wyjaśnia.

Zobacz wideo Zatrzymany 17-latek opowiada, jak traktowała go policja. Fragment posiedzenia senackiej komisji

"Dalsze działania Policji mają charakter dynamiczny"

Według policji na trasie przemarszu "do uczestników protestów były kierowane liczne komunikaty, m.in. o zachowaniu zgodnym z prawem, o zejściu z jezdni i przemieszczaniu się chodnikami". " Niestety apele zostały zlekceważone" - twierdzi KSP. I dalej: "W związku z licznymi przypadkami naruszeń podjęto decyzję o wylegitymowaniu osób, które zgromadziły się na Placu Powstańców Warszawy. Dalsze działania Policji mają charakter dynamiczny".

Policja opublikowała także materiał wideo. "To tylko 9 minut, które pozwolą zrozumieć działania policjantów" - czytamy. Wideo to zmontowane nagrania m.in. mediów czy z monitoringu miejskiego. Większość fragmentów jest znana choćby z mediów społecznościowych. 

 

"Działania policji podczas zabezpieczenia protestu z 18.11 są różnie postrzegane. Często publicznie krytykują je osoby niemające pełnej wiedzy na temat tych wydarzeń. Zebraliśmy nagrania z różnych źródeł, aby jak najlepiej przedstawić ich przebieg" - przekonuje na Twitterze KSP.

Nieumundurowani policjanci na manifestacji 18 listopada

W środę, 18 listopada, w Warszawie odbył się kolejny protest przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Planowana była blokada Sejmu. Wcześniej jednak oddziały policji skutecznie odcięły dostęp do parlamentu. Z tego powodu blokada zmieniła się w marsz, który doszedł przed siedzibę TVP na placu Powstańców Warszawy. Tam policja otoczyła demonstrantów i rozbijała protest, używając m.in. gazu. Kontrowersje wzbudzili nieumundurowani funkcjonariusze, którzy stosowali środki przymusu bezpośredniego, w tym pałki teleskopowe.

Krytyka policji. B. szef BOA: Policjant z pałką teleskopową mógł zostać odebrany jako bandyta

Działania policji z 18 listopada są krytykowane z wielu stron. - Nawet jeśli uznalibyśmy, że niektóre zgromadzenia odbywają się w sposób niezgodny z przepisami, to normy praw człowieka, zwłaszcza standardy OBWE ws. wolności organizowania pokojowych zgromadzeń wskazują, jak mają postępować organy władzy - mówił w piątek na posiedzeniu Senatu Adam Bodnar. - Zasada jest jedna: jeśli zgromadzenie jest pokojowe, a być może nie dopełnia pewnych wymogów regulacyjnych - to wszelkie działania zmierzające do jego rozwiązania powinny być także pokojowe. Nastawione na dialog, współpracę z organizatorami, rozmowę, przekonywanie, a być może wskazywanie, że należy szczególnie dbać o kwestie sanitarne - podkreślał Rzecznik Praw Obywatelskich. 

'Tajniak' atakujący teleskopową pałkąByły szef BOA: Policjant z pałką mógł być odebrany jako bandyta

Interwencje policji, przede wszystkim funkcjonariuszy po cywilu, z tego dnia krytycznie oceniał też były dowódca Biura Operacji Antyterrorystycznych Wojciech Majer. - Z miarodajnych źródeł wiem, że ich [policjantów - red.] głównym zadaniem była ochrona protestujących przed atakami na przykład ze strony pseudokibiców - mówił.-  W tym konkretnym przypadku okazało się, że żadne bojówki się nie pojawiły. Za to działania funkcjonariuszy BOA zostały skierowane przeciwko osobom, które nie zdradzały żadnej cechy bojówkarzy - podkreślał. Jak dodał, funkcjonariusz z pałką teleskopową "mógł zostać odebrany jako bandyta" i powinien był mieć przynajmniej opaskę magnetyczną z napisem "policja".

Podczas środowych demonstracji doszło do użycia siły przez policjęWśród antyterrorystów wrze po akcji podczas demonstracji