Proces ws. zabjstwa Jaroszewiczw. Oskarony Marcin B. zasania si niepamici

- Ja tylko wykonywaem polecenia - stwierdzi w pitek przed Sdem Okrgowym w Warszawie Marcin B., jeden z oskaronych w procesie dotyczcym maestwa Piotra i Alicji Jaroszewiczw. Byy premier i jego maonka zostali zamordowani w nocy z 31 sierpnia na 1 wrzenia 1992 r.

W piątek przed Sądem Okręgowym w Warszawie wyjaśnienia składał Marcin B., jeden z trzech oskarżonych w procesie o napad na dom i zabjstwo Piotra i Alicji Jaroszewiczów, do którego doszło w 1992 r.

Jak podaje Dziennik.pl, powołując się na doniesienia PAP, Marcin B. przekonywał, że to Robert S. kierował napadem na dom Jaroszewiczów i to on odpowiada za zabójstwo małżeństwa. - Ja tylko wykonywałem polecenia - stwierdził.

Prokuratura ustaliła, że sprawcy napadu mieli wejść do domu Jaroszewiczów przez okno łazienki. Miały im w tym pomóc dwie połączone sznurem drabiny. Marcin B. nie potrafił jednak powiedzieć sędziom, m.in. kto niósł te drabiny i jak te drabiny związywał. Mężczyzna zasłaniał się niepamięcią.

Sąd zwrócił uwagę, że w ubiegłym roku oskarżony szczegółowo opowiadał w prokuraturze  o przebiegu napadu. Marcin B. wyjaśnił, że wszystkiemu winien jest upływ czasu. - Ludzka pamięć tak działa. To normalne funkcjonowanie pamięci człowieka - przekonywał.

Alicja Solska-Jaroszewicz i Piotr JaroszewiczStraszna śmierć Jaroszewiczów. Zabójstwo premiera PRL i jego żony do dziś szokuje okrucieństwem

Zabójstwo małżeństwa Jaroszewiczów

Krakowska prokuratura okręgowa w grudniu ub.r. skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Robertowi S., Dariuszowi S. i Marcinowi B. Zdaniem śledczych, mężczyźni w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. mieli dokonać w Aninie napadu rabunkowego na dom byłego premiera Piotra Jaroszewicza i jego małżonki Alicji Jaroszewicz.

Mężczyźni mieli wspólnie zabić Piotra Jaroszewicza. Alicję Jaroszewicz miał zabić sam Robert S.

"Trójka oskarżonych na początku lat 90. wchodziła w skład zorganizowanej grupy przestępczej, zwanej "gangiem karateków". Na przestrzeni dwóch lat "karatecy" dokonali na terenie całej Polski nie mniej niż 27 zbrodni rozboju oraz jednego zabójstwa, a także szeregu innych czynów przeciwko mieniu. Była to wówczas niewątpliwie jedna z najbardziej niebezpiecznych grup przestępczych w kraju" - wskazywała krakowska prokuratura w ubiegłorocznym komunikacie.

Jak ustalili śledczy, sprawcy mieli wejść do domu przez uchylone okno łazienki. Robert S. miał obezwładnić byłego premiera i przywiązać go do fotela. Alicja Jaroszewicz została skrępowana w łazience.

Piotr Jaroszewicz z żonąZabójstwo Jaroszewiczów. W Warszawie rozpoczęła się pierwsza rozprawa

Mężczyźni mieli ukraść 5 tys. marek niemieckich, pięć złotych monet, dwie sztuki broni oraz zegarek.

W momencie opuszczania przez sprawców domu pokrzywdzonych, już w godzinach wczesnoporannych, Piotr Jaroszewicz wyswobodził się z więzów. W trakcie ponownej próby jego obezwładnienia przez wszystkich napastników został on ponownie umieszczony na fotelu. Następnie, gdy inni sprawcy trzymali go za ręce w celu uniemożliwienia mu obrony, został uduszony przez Roberta S. Po zamordowaniu Piotra Jaroszewicza Robert S. zabrał z gabinetu pokrzywdzonego jego sztucer, poszedł do łazienki, w której leżała związana Alicja Solska- Jaroszewicz. Strzelił jej w głowę z przyłożenia, powodując natychmiastowy zgon

- tak opisuje wydarzenia z 1992 r. prokuratura. Oskarżonym grozi dożywocie.

Zobacz wideo Prof. Malinowski: Cały czas możemy uniknąć najgorszego