Były szef BOA o wydarzeniach na pl. Powstańców: Policjant z pałką mógł być odebrany jako bandyta

- Działania funkcjonariuszy BOA zostały skierowane przeciwko osobom, które nie zdradzały żadnej cechy bojówkarzy - skomentował ubiegłotygodniowe działania policji na placu Powstańców w Warszawie były dowódca Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji BOA Wojciech Majer. Jak dodał, tego dnia w łańcuchu dowodzenia zabrakło szefa BOA inspektora Dariusza Zięby.

Organizowana w środę przez Ogólnopolski Strajk Kobiet manifestacja miała pierwotnie polegać na blokadzie Sejmu. Ostatecznie budynek został otoczony przez policję, a uczestnicy demonstracji udali się na plac Powstańców.

Manifestujący zarzucają funkcjonariuszom agresję polegającą na bezpodstawnym używaniu pałek teleskopowych i gazu. Policja odpiera zarzuty, twierdząc, że jedynie reagowała na agresywne zachowania ze strony uczestników.

Podczas środowych demonstracji doszło do użycia siły przez policjęWśród antyterrorystów wrze po akcji podczas demonstracji

Z doniesień medialnych wynika, że w działaniach na placu brało udział również kilkudziesięciu funkcjonariuszy Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji BOA (Biuro Operacji Antyterrorystycznych). W ubiegłym tygodniu poseł KO Michał Szczerba złożył zawiadomienie do prokuratury ws. jednego z policjantów z BOA. Na nagraniu, które obiegło sieć, widać, jak mężczyzna bije uczestnika manifestacji pałką teleskopową.

"Zanim ocenimy policjanta, warto zadać sobie pytanie. Dlaczego użył pałki teleskopowej? Oglądając wydarzenia, warto dotrzeć do wszystkich nagrań. W tym przypadku nastąpiła próba wyrwania pałki. Reakcja policjanta była zdecydowana" - skomentowała Komenda Stołeczna Policji.

Agresywny 'tajniak'Agresywny policjant to antyterrorysta. Już miał kłopoty z prawem

Były dowódca "BOA" o działaniach funkcjonariuszy

Do wydarzeń na placu Powstańców odniósł się w rozmowie z tvn24.pl były dowódca Biura Operacji Antyterrorystycznych Wojciech Majer. - Z miarodajnych źródeł wiem, że ich [policjantów - red.] głównym zadaniem była ochrona protestujących przed atakami na przykład ze strony pseudokibiców - stwierdził.

Jak dodał, "w łańcuchu dowodzenia operacją nie było szefa BOA inspektora Dariusza Zięby". Sztab operacji znajdował się w Komendzie Stołecznej Policji.

- W tym konkretnym przypadku okazało się, że żadne bojówki nie pojawiły się. Za to działania funkcjonariuszy BOA zostały skierowane przeciwko osobom, które nie zdradzały żadnej cechy bojówkarzy - stwierdził Wojciech Majer.

Były dowódca BOA przyznał, że funkcjonariusz z pałką teleskopową "mógł zostać odebrany jako bandyta" i powinien był mieć przynajmniej opaskę magnetyczną z napisem "policja".

Zobacz wideo Włodzimierz Czarzasty wyjaśnia zajście pod sejmem: Dzisiaj rano się dowiedziałem, że pobiłem policjanta