Prokurator z zarzutami ws. śledztwa smoleńskiego. Sprawa ma związek z pismem Macierewicza

Warszawski prokurator Józef G. usłyszał w Prokuraturze Okręgowej w Radomiu zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych - podaje PAP. Śledczy zarzucają prokuratorowi, że w 2012 r. nie rozpoznał w całości zawiadomienia o przestępstwie złożonego przez posła PiS Antoniego Macierewicza. Józef G. odmówił składania wyjaśnień, twierdzi również, że czynności prowadzone przez radomskich śledczych są nielegalne.

W marcu 2012 r. poseł PiS Antoni Macierewicz złożył do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o przestępstwie dotyczące ówczesnego szefa Biura Ochrony Rządu Mariana Janickiego. Sprawa miała związek z organizacją ochrony wizyt zagranicznych w Rosji premiera Donalda Tuska 7 kwietnia 2010 r. i prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz pierwszej damy Marii Kaczyńskiej 10 kwietnia 2010 r.

Prokurator Józef G. wchodził wówczas w skład zespołu, który prowadził śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązków służbowych przez osoby zajmujące się organizacją tych dwóch wizyt.

Antoni MacierewiczMacierewicz nie pokazał raportu ws katastrofy smoleńskiej. Oskarżył Laska

W lutym 2012 r. zarzuty usłyszał zastępca szefa BOR Paweł Bielawny (został skazany w 2016 r.). Kilka tygodni później wpłynęło zawiadomienie od Antoniego Macierewicza dotyczące m.in. Mariana Janickiego. Warszawska prokuratura uznała, że rozpozna zawiadomienie posła PiS już w ramach toczącego się śledztwa, nie wszczynając nowego. Do postawienia zarzutów Marianowi Janickiemu nie doszło.

Prokurator Jerzy G. z zarzutami

Prokuratura Okręgowa w Radomiu uznała, że zajmujący się sprawą warszawski prokurator Jerzy G. "nie rozpoznał w całości zawiadomienia o przestępstwie" i "nie dokonał prawnokarnej oceny zachowania ówczesnego szefa BOR".

Prokurator Józef G. tłumacząc swoje decyzje, twierdził m.in., że "pewne nieprawidłowości", których dopuścił się Marian Janicki, nie pozwalały na przedstawienie mu zarzutu o niedopełnieniu obowiązków. Podkreślał, że nie ma związku pomiędzy działaniami Janickiego a powstaniem zagrożenia dla ochranianych przez BOR osób.

Według prokuratora pisma Antoniego Macierewicza ws. szefa BOR "nie sposób było potraktować jako zawiadomienia", bo w sprawie toczyło się już postępowanie, a pismo posła zostało dołączone do akt tego postępowania. Józef G. uznał także, że Antoni Macierewicz nie wskazał przepisów, które miał naruszyć Marian Janicki, nie zasugerował także działań, które powinien był podjąć prokurator.

Radomska prokuratura w lipcu ub.r. wystąpiła do Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym z wnioskiem o wydanie zezwolenia na pociągnięcie Józefa G. do odpowiedzialności karnej. Sąd nie wyraził wtedy na to zgody. W lipcu tego roku uchwałę Sądu Dyscyplinarnego uchyliła jednak Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego.

Zobacz wideo Arłukowicz komentuje słowa Kaczyńskiego o „krwi na rękach” opozycji