Adam Bodnar chce wyjaśnień od policji ws. działań na proteście. "Poważne zaniepokojenie"

Adam Bodnar wystosował pismo do komendanta stołecznej policji ws. działań policji protestach w środę. "Moje poważne zaniepokojenie wzbudziło w szczególności używanie środków przymusu bezpośredniego przez nieumundurowanych funkcjonariuszy" - pisze Rzecznik Praw Obywatelskich.

"Uprzejmie informuję, iż z własnej inicjatywy podjąłem działania w sprawie interwencji Policji wobec uczestników protestu, który odbył się na ulicach Warszawy w dniu 18 listopada 2020 r. między innymi w rejonie ronda de Gaulle'a, ul. Wareckiej i ul. Wilczej" - czytamy w piśmie Adama Bodnara, skierowanym do nadinspektora Pawła Dobrodzieja, szefa KSP. 

Porównanie demonstracji z 18.11 i z Marszu NiepodległościEkspert: Politycy powinni decydować o tym, jaką taktykę obierze policja

Adam Bodnar pisze do policji. Chodzi o interwencje na demonstracji

W komunikacie na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich przypomniano, że podczas środowego protestu w Warszawie "nieumundurowani funkcjonariusze stosowali siłę fizyczną i pałki, wyciągając pojedyncze osoby spośród protestujących". "Moje poważne zaniepokojenie wzbudziło w szczególności używanie środków przymusu bezpośredniego (siły fizycznej, pałek) przez nieumundurowanych funkcjonariuszy, „wyciągających” z tłumu protestujących pojedyncze osoby oraz użycie przez policjanta przemocy wobec wicemarszałka Sejmu RP Pana Włodzimierza Czarzastego" - pisze Bodnar.

Zobacz wideo Awantura w Sejmie. Kaczyński do opozycji: Macie krew na rękach! Opozycja do Kaczyńskiego: Będziesz siedział!

W dalszej części pisma RPO pyta komendanta o podstawy faktyczne i prawne interwencji podejmowanych przez funkcjonariuszy. Bodnar pyta też m.in. o szczegóły dot. działań wobec Czarzastego, liczbę osób wylegitymowanych, liczbę osób, wobec których zastosowano środki przymusu bezpośredniego, liczbę zatrzymanych.

Protesty po wyroku TK dot. aborcji. Zatrzymano ponad 20 osób 

Środowy protest przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji odbywał się w kilku punktach stolicy. Protestujący pojawili się m.in. pod całkowicie odgrodzonym przez policję Sejmem, a gdy dojście przed budynek zostało zagrodzone przez policjantów, duża ich grupa zgromadziła się na placu Powstańców Warszawy, w którego pobliżu siedzibę ma redakcja TVP. Legitymowanie i zatrzymania miały miejsce w różnych częściach miasta.

Policja interweniująca wynosząca uczestniczkę protestuGrupa policjantów wyniosła drobną kobietę. "Zdumiewające, niezrozumiałe"

Warszawska policja poinformowała, że podczas demonstracji Strajku Kobiet zatrzymano ponad 20 osób. Trzynaście z nich zostało zatrzymanych pod zarzutem przestępstwa, a pozostałe - za odmowę podania danych osobowych. Rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji nadkom. Sylwester Marczak stwierdził, że podczas protestów dochodziło do naruszania nietykalności cielesnej policjantów i do ich znieważania. Osoby zatrzymane są podejrzane o branie czynnego udziału w zbiegowisku o charakterze chuligańskim, a także o zmuszanie policjantów do zaniechania wykonywania swoich czynności.

Więcej o: