Jak dziaa Stra Narodowa? Reporter: Braem udzia w tajnym szkoleniu. Uczyem si strzela

Reporter TVN24 zosta czonkiem Stray Narodowej i opisa, jak od rodka wyglda formacja Bkiewicza powoana do obrony kociow. Ujawni, jak wyglda organizacja i szkolenie stranikw.

Reporter TVN24, który ze zrozumiałych względów chce pozostać anonimowy, opowiedział o tym, jak wygląda szkolenie członków Straży Narodowej. Robert Bąkiewicz prezes stowarzyszenia "Marsz Niepodległości", były członek kierownictwa ONR nawoływał do fizycznej obrony świątyń w całej Polsce i powołał specjalną formację, która działa na rzecz kościoła.

Dość bezczeszczenia naszych świątyń! Dość zakłócania Mszy Świętych! Dość ataków na katolików!

- piszą organizatorzy na stronie internetowej Straży Narodowej.

Pseudonim

Dziennikarz wysłał zgłoszenie do Straży Narodowej i stał się członkiem plutonu "Siekiera". Wszyscy przyjęci zostają podzieleni na mniejsze jednostki organizacyjne, które mają współpracować podczas akcji. Działacze nie znają swoich personaliów, wszystko jest owiane tajemnicą. Na tajnej grupie członkowie plutonu omawiają taktykę działania i otrzymują rozkazy od kierującego jednostką. Uczestników Strajku Kobiet określają jako: szczury, głupie zmanipulowane dzieci, zwierzyna, Antifa i szlam. 

Pałka teleskopowa jest lekka i w pełni legalna, mieści się w większej kieszeni, tak samo gaz. Uważam, że każdy członek SN powinien to dostać na wyposażeniu

- pisze jeden ze strażników.

Robert Bąkiewicz podczas blokady Strajku Kobiet.Szef "Straży Narodowej" Robert Bąkiewicz chce ochrony policji

Ważne, żeby zrobić to tak, żeby wyszło na obronę konieczną

- radzi reporterowi pod przykrywką strażnik "Wolf".

Członkowie ostrzegają siebie nawzajem przed szpiegami na forum i boją się ujawnienia tożsamości działaczy.

Polowanie na Antifę

Pluton "Siekiera" został wysłany na wartę pod Kościół na Krakowskim Przedmieściu. W obliczu braku ataków ze strony protestujących strażnicy odmawiali różaniec. Nagle na Placu Zamkowym wybuchają starcia z policj. Dowódca plutonu podejmuje decyzję "idziemy szukać Antify". Strażnicy oznaczają się srebrną taśmą, żeby nie atakować siebie nawzajem. Grupa napada na ludzi z czerwono-czarnymi flagami i szarpią przypadkowe osoby, niektórzy strajkujący dostają gazem po oczach.

Robert BąkiewiczPowstanie Straż Narodowa, która ma "bronić kościołów". "Tak, to wojna"

Kolejnego dnia reporter dostaje zaproszenie na specjalne szkolenie dla strażników. W Garwolinie uczy się pierwszej pomocy, ochrony uprzywilejowanej osoby, obsługi radiotelefonu i strzelania do celu z pistoletu. Podczas zajęć na strzelnicy strażnicy uczą się tego jak strzelać tak, żeby zabić. Najlepsi uczestnicy będą szkoleni w ośrodku przez cały rok. W jakim celu? Tego nie udało się ustalić.

Marsz Niepodległości

Ostatnim etapem aktywności dziennikarza w Straży Narodowej jest udział w Marszu Niepodległości. Strażnicy dostają instrukcje, że w kamizelkach nie mogą palić papierosów, żeby godnie reprezentować organizację. Dowódcy każą rozwieszać niepodległościowe banery. Strażnicy mają słuchać tylko i wyłącznie rozkazów dowódcy i ignorować policję.

Już wiem, że w Straży Narodowej wszystko owiane jest tajemnicą, a nie jest dobrze zadawać dowódcom pytania ani rozmawiać o tym, co się tam dzieje

- opisuje dziennikarz TVN24.

Jak podkreśla reporter, niewiele z umiejętności wyniesionych ze szkolenia przydało się podczas Marszu. Strażnicy nie spotkali agresywnych "lewaków", przed którymi mieli chronić pozostałych uczestników na obchodach 11 listopada.

Zobacz wideo Raport: Skrajna prawica w Europie mówi jedno, a robi drugie