Terlikowski o oświadczeniu Dziwisza: Starał się nie skłamać wprost, ale nie powiedzieć też prawdy

- To klasyczne oświadczenie, w którym kardynał starał się nie skłamać wprost, ale nie powiedzieć też prawdy - powiedział w rozmowie z Onetem katolicki publicysta Tomasz Terlikowski, pytany o oświadczenie wydane przez kard. Stanisława Dziwisza. Dodał, że były sekretarz papieża mógł i powinien wyjaśnić narastające wokół niego kontrowersje już w trakcie realizacji reportażu TVN24 "Don Stanislao". - Zamiast tego, zdecydował się udzielić oświadczenia włoskiej agencji informacyjnej - dodał Terlikowski.

W oświadczeniu przekazanym włoskiej agencji Ansa kard. Stanisław Dziwisz odniósł się do zarzutów korupcji i tuszowania pedofilii wśród duchownych. Według hierarchy reportaż "Don Stanislao" wyemitowany w TVN24 miał "zniesławiający" charakter i podważał jego "pokorną" służbę Janowi Pawłowi II.

"Nigdy, powtarzam - nigdy, nie przyjąłem pieniędzy w zamian za udział w mszach świętych; nigdy - podkreślam, nigdy nie dostałem pieniędzy, by ukrywać czyny czy fakty przeznaczone dla uwagi Ojca Świętego; nigdy i jeszcze raz nigdy nie wspierałem osób niegodnych w zamian za datki wpisane w jakąś perwersyjną logikę wymiany" - zapewniał arcybiskup senior archidiecezji krakowskiej.

Dziwisz o  Dziwisz o "Don Stanislao": Te zarzuty są zniesławiające

Dzień po emisji reportażu, Watykan opublikował raport dotyczący byłego kardynała Theodore'a McCarricka z USA, który został zdegradowany i wydalony ze stanu duchownego przez papieża Franciszka z powodu przestępstw pedofilskich. Autorzy raportu wskazują, że Dziwisz miał on wpłynąć na decyzję polskiego papieża, który ostatecznie mianował McCarricka arcybiskupem Waszyngtonu. Jan Paweł II zmienił zdanie po liście, który amerykański duchowny wysłał do biskupa Stanisława Dziwisza. Zapewniał w nim o swojej niewinności.

Watykański sekretarz stanu kardynał Pietro ParolinWatykan publikuje raport o pedofilii. McCarrick zapewniał o niewinności

Terlikowski o oświadczeniu Dziwisza: Starał się nie skłamać wprost, ale nie powiedzieć też prawdy

Oświadczenie wydane niedawno przez Dziwisza skomentował w rozmowie z Onetem katolicki publicysta Tomasz Terlikowski.

To klasyczne oświadczenie, w którym kardynał starał się nie skłamać wprost, ale nie powiedzieć też prawdy

- ocenił Terlikowski. Zaznaczył też, że w reportażu autorstwa Marcina Gudowskiego pod adresem Dziwisza  nie padają bezpośrednie zarzuty o to, że duchowny przyjmował pieniądze za ukrywanie skandali seksualnych, czy że przyjmował pieniądze za wprowadzanie na msze święte. A do nich właśnie kardynał odniósł się w oświadczeniu dla włoskiej agencji prasowej. 

- Padają inne zarzuty. Na przykład o to, że przyjmował pieniądze za wprowadzanie na prywatne audiencje z papieżem, i że brał pieniądze na przygotowanie swoich rozmaitych jubileuszów, święceń od Legionistów Chrystusa. Nie jest to nowy zarzut, wbrew temu, co mówi kardynał. On pojawia się choćby w książce pt. "Demony w Watykanie" ["Demon w Watykanie. Legioniści Chrystusa i sprawa Maciela", autor Franca Giansoldati - red.], która szczegółowo opisuje historię Legionistów Chrystusa. Na ten bardzo konkretny zarzut - tzn. czy przyjął pieniądze na zorganizowanie imprezy od Legionistów Chrystusa - odpowiedź nie pada - powiedział Terlikowski w wywiadzie dla Onetu.

Zobacz wideo Martel do Dziwisza: Kardynale, nie rób tego dla siebie, zrób to dla Jana Pawła II

Tym samym, zdaniem publicysty, oświadczenie Dziwisza jest "nie na temat" i skierowane do niewłaściwych osób. - Do wszystkich rzeczy, o których wspomina ksiądz kardynał, mówiąc, że są to oszczerstwa, [Dziwisz - red.] mógł i powinien odnieść się w rozmowie z dziennikarzem, który o to pytał. To pytanie było zadawane wielokrotnie w różnych listach. Nie odpowiedział polskim dziennikarzom i polskiej opinii publicznej. Zamiast tego, zdecydował się udzielić oświadczenia włoskiej agencji informacyjnej. To jest o tyle zabawne, że akurat włoska opinia publiczna słyszała o tym wielokrotnie. To nie są dla Włochów nowe zarzuty - powiedział Terlikowski.

Więcej o: