Komendant stołeczny policji o użyciu broni podczas Marszu. Powodem "brutalna agresja" uczestników

W trakcie Marszu Niepodległości, który odbył się w środę doszło do agresywnych starć uczestników z policją. Przeciwko protestującym użyto gazu pieprzowego i broni gładkolufowej.

Komendant stołeczny policji nadinspektor Paweł Dobrodziej oświadczył, że nie może dziwić to, że w indywidualnych przypadkach policjanci zabezpieczający Marsz Niepodległości użyli broni gładkolufowej.

Niestety wśród osób, które wyszły na ulicę, znaleźli się także chuligani, którzy to świętowanie zniszczyli

- napisał w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych Paweł Dobrodziej.

Dramatyczne wydarzenia

Funkcjonariusz poinformował, że do najbardziej dramatycznych wydarzeń doszło w okolicach Ronda de Gaulle'a. "W tym przypadku mieliśmy do czynienia z brutalną agresją, która była ukierunkowana zarówno na mienie, jak i na policjantów" - informuje komendant.

Obchody 102. rocznicy odzyskania Niepodległości przez Polskę, Warszawa 11.11.2020Policja podsumowuje Marsz Niepodległości. "Wiele osób zostało oszukanych"

Jak zaznaczył, "wydarzenia te należy określić jako realne zagrożenie dla życia i zdrowia policjantów". W okolicach ronda obrażeń twarzoczaszki, pęknięcia oczodołu oraz urazu mięśnia lewego oka doznał jeden z interweniujący policjantów, który nadal przebywa w szpitalu.

Zobacz wideo Tak wyglądał Marsz Niepodległości w zeszłym roku [TIMELAPS]

Fotoreporter ranny

Komenda Stołeczna Policji wyjaśnia okoliczności zranienia fotoreportera "Tygodnika Solidarność" Tomasza Gutrego w czasie Marszu Niepodległości w Warszawie. Komendant stołeczny przekonuje, że "w trakcie działań dynamicznych, gdy mamy liczne akty chuligańskie niestety może dojść do sytuacji, w której obrażeń doznają także osoby postronne". Dlatego, jak dodał, tak ważne jest, by miejsce działań policji opuścić, z uwagi na własne bezpieczeństwo.

Niestety bardzo poważnie wyglądają obrażenia, których doznał jeden z fotoreporterów. Po ludzku jest mi bardzo przykro. Liczę na szybki powrót do zdrowia Pana Tomasza. Wyjaśnimy dokładnie okoliczności tej sytuacji

- zapewnił nadinspektor Paweł Dobrodziej.

Polecił, by sprawą zajął się Wydział Kontroli stołecznej policji. "Już teraz mogę jednak zapewnić, że broń gładkolufowa była użyta wobec chuliganów, a tu mieliśmy do czynienia z nieszczęśliwym wypadkiem" - zaznaczył komendant.

Marsz NiepodległościOd racy zajęła się pracownia artystyczna. W środku m.in. cenne reprodukcje

Rozwiązanie Marszu

Marsz Niepodległości w Warszawie został rozwiązany przez organizatorów po tym, gdy doszło do starć z policją. W wydarzeniu oprócz pojazdów brała także udział grupa osób idących z biało-czerwonymi flagami. W rejonie Ronda de Gaulle'a i między innymi na błoniach Stadionu Narodowego, a wcześniej na ulicy Andersa, doszło do starć chuliganów z policją. W kierunku funkcjonariuszy rzucano między innymi kamieniami i racami. W odpowiedzi policja użyła gazu pieprzowego, a nawet broni gładkolufowej. Doszło również do podpalenia mieszkania przy Alei 3 Maja. Rzucona przez chuliganów w stronę budynku raca rozbiła szybę i wpadła do środka, powodując krótkotrwały pożar. Sytuacja została opanowana przez straż pożarną.

Z nagrań i relacji świadków zdarzenia wynika, że agresorzy próbowali trafić w okna mieszkania, w których zawieszona była tęczowa flaga i transparent z symbolem Strajku Kobiet. 

Stołeczna policja zapowiedziała, że będzie ustalała tożsamość wszystkich uczestników burd i ataków na funkcjonariuszy oraz pociągać ich do odpowiedzialności. Szczegóły dotyczące między innymi konkretnej liczby zatrzymanych i stanu zdrowia funkcjonariuszy Komenda Stołeczna Policji ma podać rano.

Więcej o: