74-letni fotoreporter "Tygodnika Solidarność" postrzelony gumową kulą podczas zamieszek. "Utkwiła w ranie"

Pomimo zakazu 11 listopada ulicami Warszawy przemaszerowało kilka tysięcy osób. Doszło do starć chuliganów z policją, która użyła gazu i broni gładkolufowej. Jedną z gumowych kul został trafiony fotoreporter "Tygodnika Solidarność", 74-letni Tomasz Gutry. Chwilę po tym, jak zrobiono mu zdjęcie, trafił do szpitala.

Ze względu na panującą epidemią koronawirusa, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski - po zasięgnięciu opinii sanepidu - nie wyraził zgody na organizację w tym roku Marszu Niepodległości. Organizatorzy postanowili więc, że wydarzenie przybierze formę "zmotoryzowaną". Wbrew zapowiedziom w centrum stolicy pojawiły się jednak nie tylko przystrojone w biało-czerwone flagi samochody i motocykle. Z ronda Dmowskiego w kierunku Stadionu Narodowego przemaszerowało kilka tysięcy osób, doszło do starć z policją i zamieszek.

Zobacz wideo Magdalena Biejat o projekcie "Stop LGBT" Kai Godek

Marsz Niepodległości. Tomasz Gutry, fotoreporter "Tygodnika Solidarność", raniony gumową kulą 

Na rondzie de Gaulle'a doszło do pierwszych starć chuliganów z policją, która użyła gazu pieprzowego oraz broni gładkolufowej. Kilka osób zostało rannych, w tym sami funkcjonariusze. Gumową kula trafiony został fotoreporter "Tygodnika Solidarność", Tomasz Gutry, który z gazetą współpracuje od blisko 30 lat. 

Policja przy rondzie WaszyngtonaPolicja: Wśród rannych są policjanci. Zatrzymano kilkadziesiąt osób

"Według relacji naszego fotoreportera postrzał w policzek otrzymał z kilku metrów, trudno więc mówić o przypadku. Miał też widoczny aparat fotograficzny. Kula utkwiła w ranie. Tomasza Gutrego czeka operacja usunięcia kuli" - informuje "Tygodnik Solidarność"

"Tomasz Gutry jest rasowym fotoreporterem. Pierwsze o co zapytał przy kolejnej rozmowie, to czy dotarły do nas jego zdjęcia" - dodano.

"Znam Tomka od wielu lat. Nie wiem, ile razy fotografowaliśmy ramię w ramię. W tej chwili jest już starszym Panem, i nie potrafię sobie wyobrazić, jak można było do niego świadomie strzelić" - napisał na Twitterze Andrzej Hrechorowicz, były osobisty fotograf Andrzeja Dudy.

Nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji, przekazał w rozmowie z PAP, że nie dotarły do niego żadne informacje na temat zdarzenia z udziałem 74-letniego fotoreportera. Potwierdził tylko, że przy zabezpieczaniu nielegalnego marszu funkcjonariusze w indywidualnych przypadkach używali broni gładkolufowej. 

Policja: Po ludzku jest nam przykro. Wyjaśnimy okoliczności tej sytuacji

Szerszy komentarz KSP w tej sprawie pojawił się później w mediach społecznościowych.

"Celem działania policjantów w pododdziałach zwartych jest przywrócenie ładu i porządku. W centrum wydarzeń oprócz nas zawsze są dziennikarze, z którymi współpracujmy, zapewniając im również bezpieczeństwo. W trakcie działań dynamicznych, gdy mamy liczne akty chuligańskie może dojść do sytuacji, w której obrażeń doznają także osoby postronne. Nawet po użyciu śpb [środków przymusu bezpośredniego - red.] . Dlatego tak ważne jest, by miejsce naszych działań opuścić. Po to są używane komunikaty" - tłumaczą warszawscy policjanci. 

Niestety bardzo poważnie wyglądają obrażenia, które doznał jeden z fotoreporterów. Po ludzku jest nam przykro i liczymy na szybki powrót do zdrowia Pana Tomasza. Wyjaśnimy okoliczności tej sytuacji. Tak samo, jak każdą inną wątpliwość

- czytamy w komunikacie KSP. 

Więcej o: