Policja: Wrd rannych s policjanci. Zatrzymano kilkadziesit osb, starcia przy Stadionie Narodowym

Podczas nielegalnego Marszu Niepodlegoci na ulicach stolicy doszo do star z policj, ktra zmuszona bya uy gazu i broni gadkolufowej. Do godziny 16 zatrzymano co najmniej kilkadziesit osb, a dziaania sub wci trwaj. "Zatrzymujemy wszystkie osoby, ktre ami prawo i zachowuj si w sposb agresywny" - informuje KSP. Kilku funkcjonariuszy zostao rannych w starciami z chuliganami.

Policja od początku informowała uczestników nielegalnego Marszu Niepodległości (wcześniej odbył się on w formie "zmotoryzowanej"), że zgromadzenie ma charakter nielegalny. Do ataku chuliganów na funkcjonariuszy (w ich kierunku poleciały race i kamienie) doszło m.in. na rondzie de Gaulle'a. Policja zmuszona była do użycia gazu pieprzowego i broni gładkolufowej.

Zobacz wideo Nieznani sprawcy próbowali zakłócić przebieg Strajku Kobiet. Interweniowała Policja

Marsz Niepodległości. Starcia przy stacji Warszawa Stadion. "Policja wbiegła na perony"

Nielegalny marsz, który rozpoczął się w centrum Warszawy, zdążył przejść w okolice Stadionu Narodowego - tam również doszło do starć. Działania były też prowadzone na stacji metra Warszawa Stadion - próbowała się tam schronić część manifestujących. 

"Policja właśnie wbiegła na perony stacji Warszawa Stadion. Policjanci uderzali pałkami również fotoreporterów w kamizelkach z napisem PRESS" - relacjonował Dawid Krawczyk z "Wyborczej Warszawa". Zamieścił też nagrania, na których widać moment wejścia policjantów na stację. 

Jak poinformowała KSP przed godziną 17, w wyniku ataków narodowców co najmniej kilku policjantów zostało rannych. "W celu przywrócenia porządku publicznego, w ramach obowiązującego prawa prowadzone są działania pododdziałów zwartych policji. Kilku policjantów zostało rannych. Wykorzystywane są środki przymusu bezpośredniego w tym gaz pieprzowy i w indywidualnych przypadkach broń gładkolufowa" - przekazała na Twitterze komenda stołeczna. 

Marsz Niepodległości. Doszło do ataków na policję. "Sytuacja jest dynamiczna - zatrzymujemy wszystkie osoby, które łamią prawo"

Do godziny 16 policja zatrzymała co najmniej kilkadziesiąt osób, które brały udział w zamieszkach - ustalił Onet. Rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak podkreślił w rozmowie z portalem, że marsz, który wyruszył z ronda Dmowskiego jest nielegalny. - Działania policyjne trwają. Co do zastosowanej taktyki, będziemy informować o tym po zakończeniu akcji - przekazał. Wcześniej organizatorzy zapewniali, że na ulicach stolicy pojawią się jedynie samochody i motocykle udekorowane w symbole narodowe.

O działaniach prowadzonych przez policję nadkom. Marczak mówił też na antenie Polsat News. - Mamy bardzo dużo pracy i to jeszcze potrwa - stwierdził policjant. Dodał, że osoby, które dopuściły się ataku na policjantów "będą musiały liczyć się z odpowiedzialnością karną".

Dla nas liczy się to, żeby zapewnić bezpieczeństwo. Zawsze, gdzie mamy do czynienia z nielegalnym zgromadzeniem, informujemy o tym w komunikatach, a uczestnicy są legitymowani. Podejmowaliśmy też interwencje w związku z użyciem środków pirotechnicznych. Sytuacja jest dynamiczna - zatrzymujemy wszystkie osoby, które łamią prawo i zachowują się w sposób agresywny

- tłumaczył. 

Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz oskarżył policję o organizowanie prowokacji. "Jestem na błoniach Stadionu Narodowego. Policja prowokuje i dąży do celowej konfrontacji. Takiej reakcji nie widzieliśmy w czasie marszów feministek" - napisał na Twitterze.

Policja już odniosła się do tych zarzutów.

"Zachowanie przedstawicieli Marszu Niepodległości mówiących o "policyjnych prowokacjach" to przykład skrajnego fałszu i nieodpowiedzialności. Takie wystąpienia służą wyłącznie zaognianiu konfliktowych sytuacji i podburzaniu chuliganów atakujących funkcjonariuszy" - przekazała Komenda Główna Policji.