Prezeska Sądu Okręgowego w Warszawie zrezygnowała ze stanowiska. "Była człowiekiem Piebiaka"

Sędzia Joanna Bitner złożyła rezygnację i nie będzie już kierować Sądem Okręgowym w Warszawie - poinformował Onet. Bitner nie podaje powodów swojej decyzji. Została powołana na stanowisko przez Zbigniewa Ziobrę w 2017 roku. W kuluarach mówi się, że była "człowiekiem Łukasza Piebiaka".

Joanna Bitner, prezeska Sądu Okręgowego w Warszawie, który jest największym sądem w Polsce i często rozpatruje sprawy ważne dla władzy (m.in. sprawy dotyczące protestów), zrezygnowała ze stanowiska - poinformował Onet. Bitner potwierdziła doniesienia portalu, dodając jednocześnie, że jej oficjalne odwołanie nastąpi 16 listopada. 

Zobacz wideo Tomczyk: PiS przejmuje sądy, żeby przed nimi nie odpowiadać

Joanna Bitner złożyła rezygnację z funkcji prezesa SO w Warszawie. "Była człowiekiem Piebiaka"

Bitner została powołana na stanowisko we wrześniu 2017 roku przez ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, Zbigniewa Ziobrę. Jej kandydaturę miał popierać wówczas także wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, który w sierpniu 2019 podał się do dymisji po wybuchu tzw. afery hejterskiej (dziennikarze Onetu ujawnili wówczas, że koordynował on akcję mającą na celu skompromitowanie co najmniej 20 sędziów sprzeciwiających się wprowadzanej przez PiS reformie sądownictwa). 

- Prezes Bitner była człowiekiem Łukasza Piebiaka, to on faktycznie mianował ją na tę funkcję - powiedział w rozmowie z Onetem jeden z sędziów z warszawskiego SO. Jak dodaje, teraz drogi są dwie - nowy prezes może zostać przysłany "z zewnątrz", albo zostanie nim jeden z sędziów pracujących dotychczas w SO w Warszawie. 

Joanna Bitner nie chce podawać powodów swojej decyzji. Wskazuje jedynie, że pozostanie w III Wydziale Cywilnym sądu i ponownie zostanie jej przydzielony 100-procentowy przydział spraw (jako prezeska rozpatrywała tylko część z nich). Jak opisywało OKO.Press, w 2019 roku sędziowie z Sądu Okręgowego w Warszawie źle ocenili pracę Joanny Bitner i nie udzielili jej wotum zaufania, zarzucając jej pogłębiający się w sądzie chaos. "Bitner do tej pory nie wywoływała większych kontrowersji swoimi decyzjami. Choć miała kilka wpadek. Odwołała między innymi wykład prof. Andrzeja Zolla dla sędziów, poszła też na rękę szefowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu. Gdy ten zeznawał w procesie jako pokrzywdzony, zdecydowała, by zamknąć dwa korytarze sądowe przed salą rozpraw. Bitner nie weszła jednak w ostry konflikt z sędziami, jak inni nominaci Ziobry" - opisywał wówczas portal.

Więcej o: