Jest treść listu wysłanego przez McCarricka do Dziwisza. "Oskarżenia mogłyby zasmucać Ojca Świętego"

"Na pewno popełniłem błędy, być może czasami brakowało mi roztropności, ale w całym moim życiu nigdy nie miałem stosunków seksualnych z żadną osobą, ani dorosłą, ani młodą" - to fragment ujawnionego listu wysłanego w 2002 roku przez oskarżanego o pedofilię Theodore'a McCarricka do kard. Stanisława Dziwisza, ówczesnego sekretarza Jana Pawła II. Amerykański duchowny pisał też: "Oskarżenia są nieprawdziwe. Proszę o modlitwę. To jest dla mnie moment próby".

10 listopada Watykan opublikował raport na temat sprawy byłego amerykańskiego arcybiskupa seniora archidiecezji waszyngtońskiej, Theodore'a McCarricka, który w 2019 roku - na mocy decyzji papieża Franciszka i Kongregacji Nauki i Wiary - w związku z oskarżeniami o pedofilię został wydalony ze stanu duchownego. Wcześniej po złożeniu zeznań przez jednego z poszkodowanych ministrantów powołano specjalną komisję, która potwierdziła wiarygodność zeznań ofiary. McCarrick nie przyznał się do winy, ale po upublicznieniu oskarżeń zrzekł się godności kardynalskiej.

Z kolei dzień przed publikacją watykańskiego raportu na temat McCarricka w reportażu "Czarno na Białym" w TVN 24 pokazano, że jedną z osób, które mogły brać udział w kryciu skandalu z jego udziałem, był kardynał Stanisław Dziwisz, wówczas pełniący funkcję osobistego sekretarza Jana Pawła II z bardzo dużymi wpływami.

Czytaj więcej: Watykan publikuje raport na temat pedofilii. Nazwisko Stanisława Dziwisza pada w nim 45 razy 

Dziwisz dostał list od McCarricka. Jest treść dokumentu. "Oskarżenia są nieprawdziwe"

Kluczowy w raporcie Watykanu jest list z 2002 roku wysłany przez McCarricka do kardynała Dziwisza. To właśnie treść dokumentu  miała zaważyć na tym, że McCarrick - na którym ciążyły już wtedy oskarżenia o molestowanie seksualne dzieci w latach 1971-1972 - piął się w kościelnych strukturach. Z raportu wynika, że po przeczytaniu listu kardynał Dziwisz osobiście zabiegał, by nominować McCarricka na kardynała. Miał się przy tym powoływać na wolę papieża Jana Pawła II, który początkowo chciał odstąpić od nominacji McCarricka, ale zmienił zdanie po rozmowie Dziwiszem. 

W ujawnionym w raporcie Watykanu liście zaadresowanym do kard. Dziwisza oskarżany o pedofilię McCarrick zarzeka się, że jest niewinny. Jak twierdzi, postanowił jednak poinformować Stolicę Apostolską i papieża Jana Pawła II o oskarżeniach kierowanych w jego stronę.

Wasza Ekscelencjo, na pewno popełniłem błędy i być może czasami brakowało mi roztropności, ale przez siedemdziesiąt lat mojego życia nigdy nie miałem stosunków seksualnych z żadną osobą, ani z mężczyzną, ani z kobietą, z młodszą czy starszą, duchowną lub świecką. Nigdy też nie nadużywałem władzy ani nie traktowałem innej osoby bez szacunku.
Miałem w planach nie zwracać się do Waszej Ekscelencji w sprawie tych oskarżeń, wierząc, że należy je pozostawić w rękach Boga, który jest sędzią we wszystkich naszych sprawach. Jednak przedyskutowałem sprawę z moim spowiednikiem i on poradził mi kontakt z Ekscelencją, której zawierzam jak najlepszemu przyjacielowi i bratu

- pisze do kard. Dziwisza McCarrick. Dalej dodaje:

Na wypadek, gdyby oskarżenia miały wpływ na innych, dobrą decyzją wydaje się napisanie o tym, by uchronić dobre imię wszystkich tych, których reputacja mogłaby zostać [przez oskarżenia - red.] zniszczona. Z drugiej strony, gdyby Ojciec Święty poczuł, że nie ma już do mnie zaufania jako do biskupa, jestem w stanie oddać się do jego dyspozycji - jeśli zajdzie taka potrzeba, to zrezygnuję z mojej diecezji i przyjmę jakąkolwiek posługę, którą mi powierzy. Wiem, jakim zaufaniem darzy mnie Ojciec Święty - ja również bardzo go miłuję.
Te oskarżenia [o pedofilię - red.] są nieprawdziwe (...). Najbardziej bolesną częścią tej sprawy jest dla mnie to, że mogłyby one zasmucić Ojca Świętego i sprawić, że poczuł, iż go zawiodłem. (...).

McCarrick na zakończenie listu zwraca się do kardynała Dziwisza słowami: "Dziękuję za bycie osobą, do której mogę się szczerze zwrócić w tej sprawie. Proszę o modlitwę za mnie. To jest czas mojej próby. Niech Pan uczyni mnie lepszym kapłanem. Z wdzięcznością za cierpliwość w czytaniu tego listu, ks. Theodore McCarrick".