Tarnobrzeg. Postanowili bronić klasztoru przed protestami. Przeor świątyni odmówił i wezwał policję

Podobnie jak w wielu innych miastach pod koniec października członkowie Straży Narodowej w Tarnobrzegu stanęli w obronie katolickich świątyń, jak np. klasztoru dominikanów. Jednak przeor zakonu ogłosił, że nie życzy sobie takiej pomocy i wezwał policję.

27 października Konfederacja Tarnobrzeg na swoim profilu na Facebooku ogłosiła powstanie tamtejszego oddziału Straży Narodowej. Obok zdjęcia, na którym widać było siedmiu mężczyzn, pojawił się podpis: "#strażnarodowa w Tarnobrzegu przed Kościołem Dominikanów w trakcie dzisiejszego kolejnego proaborcyjnego marszu środowisk lewicowych. Zwarci i gotowi do obrony". 

Tarnobrzeg. Duchowny wezwał policję. Narodowcy tłumaczą swoją działalność

Sprawa szybko przybrała zupełnie inny obrót, kiedy okazało się, że przeor tarnobrzeskiego klasztoru nie życzy sobie, aby nad bezpieczeństwem świątyni czuwali narodowcy. Jak podała "Wyborcza", duchowny poprosił zebranych przed bramą mężczyzn, aby nie blokowali wejścia i wezwał policję. Funkcjonariusze nie mieli jednak podstaw do interwencji.

- Straż Narodowa w Tarnobrzegu powstała jako reakcja na bezczynność policji, która miała miejsce w Tarnobrzegu oraz innych miastach: Warszawa, Kraków, Poznań, kiedy dochodziło do łamania prawa, profanacji kościołów oraz niszczenia mienia publicznego podczas przemarszów - powiedziała Małgorzata Zych, liderka Klubu Konfederacji w Tarnobrzegu. Przedstawiciele tarnobrzeskiego oddziału tłumaczyli też, że straż "jest ona solą w oku liberalno-lewicowych elit Tarnobrzega. Bardzo boli ich to, że zorganizowaliśmy się, istniejemy i działamy sprawnie, dlatego za wszelką cenę pragną udowodnić, że nie jesteśmy potrzebni. Kapłani spotykają się z naciskami ze strony tego środowiska, aby nasze działania udaremniać, co ma służyć podzieleniu wiernych nastawionych pro life oraz hierarchii kościelnej" - podano.

Robert BąkiewiczMarsz Niepodległości. Narodowcy: Szykujemy się na 11 listopada

Tarnobrzeg. Miejsca kultu religijnego nie były celem protestujących

- Uczestnicy marszów w Tarnobrzegu w pierwszych kilku dniach protestów nie obierali sobie za cel miejsc kultu religijnego. Każdy z nich miał na celu dotarcie do siedziby Prawa i Sprawiedliwości oraz Klubu Konfederacji - zapewnia serwis SuperNowości24.

"Nie mamy i nigdy nie miałyśmy w planach niszczenia miejsc kultu religijnego. Nie zamierzamy pod nimi protestować. Nie zrobiłyśmy też dotąd nic, co mogłoby rodzić podejrzenia, że mamy takie plany", "nie walczymy z kościołem, walczymy o swoje prawa", "nie chcemy atakować ani księży, ani świątyń" - powiedziały uczestniczki protestu.

Zobacz wideo Szefowa misji OBWE w USA komentuje doniesienia o fałszerstwach
Więcej o: