Kurator pyta o strajk uczniów. Dyrektor: Nie może pani nie docenić mądrości licealistów

Po wezwaniu ministra Czarnka kuratorzy oświaty z całego kraju mają sprawdzać, czy nauczyciele nie zachęcali uczniów do udziału w Strajku Kobiet. Pismo w tej sprawie dostał także dyrektor stołecznego liceum im. Śniadeckiego. Odpowiedź wysłaną do kuratorium umieścił także w sieci "na wypadek, gdyby zaginęło w ferworze walki z lewackimi anarchistami".

Minister Przemysław Czarnek powiedział ostatnio w wywiadzie z "Naszym Dziennikiem", że niepokoi go zachowanie niektórych nauczycieli i rektorów, którzy mają według jego opinii zachęcać do uczestniczenia w protestach, zamiast potępiać "chuliganerię, wandalizm, chamstwo i brutalność".

Nakazał więc regionalnym kuratorom oświaty sprawdzić, czy nauczyciele brali udział w demonstracjach i czy aby nie zachęcali uczniów do udziału w takich akcjach - za takie zachowania resort edukacji grozi jak najdalej idącymi "konsekwencjami przewidzianymi prawem". Bo jak informowało już samo ministerstwo, "nie ma zgody na zachęcanie dzieci oraz młodzieży do chuligańskich i wulgarnych zachowań", jak określono akcje przeprowadzane w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Dyrektor publikuje pismo do kurator w sieci. "Gdyby zaginęło w ferworze walki z lewackimi anarchistami"

W takiej atmosferze Aurelia Michałowska, mazowiecka kurator oświaty, wystosowała do dyrektora XXX Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Śniadeckiego w Warszawie zapytanie, jakie działania podejmie szkoła w związku z tym, że jej uczniowie wzięli udział w akcji "Szkoła to dziewczyna". 

Odpowiedź dyrektor placówki wysłał do warszawskiego kuratorium oraz umieścił skan listu na swoim profilu na Twitterze. Marcin Konrad Janiszewski w dokumencie liczącym sobie cztery strony wytłumaczył, że uczniów i samorząd szkolny jak najbardziej pochwala za ich oddolną inicjatywę, która napawa go dumą, bo młodzież w ten sposób wykazała, że szkoła wychowuje ich w duchu obywatelskiej aktywności.

Jak tłumaczy dyrektor szkoły, ideą akcji "Szkoła to dziewczyna" było "powstrzymanie się od aktywnego uczestnictwa w lekcjach na znak protestu wobec łamania praw człowieka oraz zaprezentowaniu, podczas lekcji z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, symbolu błyskawicy jako sprzeciwu dla autorytarnych, w ocenie części konstytucjonalistów i komentatorów, działań obecnej władzy". Janiszewski też podkreśla:

Nie może Pani nie docenić mądrości licealistów, którzy, w przeciwieństwie do rządzących wyprowadzającymi swoimi nieopowiedzianymi decyzjami ludzie na ulice w czasie epidemii, zachowali się nadzwyczaj odpowiedzialnie i pozostali w domach. To też zasługuje na uznanie.

W ramach akcji związanych z protestem, który łączył się z samodzielnym zorganizowaniem uczniowskiego referendum, dyrektor Janiszewski proponuje oprócz "pochwał za mądre i odpowiedzialne wzięcie udziału w aktualnych wydarzeniach życia społecznego i obywatelskiego", włączenie analizy ostatnich dni do programu nauczania. Jednym z tematów może być rozmowa o zasadach ustrojowych RP, zachowaniu trójpodziału władz, poszanowaniu praw człowieka czy prawa obowiązującego w Polsce. Uczniom uczącym się historii i Wiedzy o Społeczeństwie na rozszerzonym poziomie proponuje też porównanie przemówienie Wojciecha Jaruzelskiego ogłaszającego stan wojenny z ostatnim wystąpieniem Jarosława Kaczyńskiego, który nawołuje narodowców do obrony kościołów.

Zobacz wideo Nieznani sprawcy próbowali zakłócić przebieg Strajku Kobiet. Interweniowała Policja

Jednocześnie też zapewnia, że wszystkie te działania pozostają zgodne z konwencją ONZ o prawach dziecka, Kartą Nauczyciela, Konstytucją i statutem szkoły. 

Więcej o: