Strajk kobiet. Muzeum Gdańska zbiera transparenty, flagi i zdjęcia z protestów

Muzeum Gdańska ogłosiło, że zbiera transparenty, flagi, zdjęcia i filmy z protestów przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. "Kto wie? Być może materialne pamiątki związane z protestami za 100 lat będzie posiadał tylko Gdańsk?" - czytamy na stronie internetowej instytucji.
Zobacz wideo Nieznani sprawcy próbowali zakłócić przebieg Strajku Kobiet. Interweniowała Policja

Muzeum Gdańska zainicjowało akcję zbierania materialnych pamiątek po protestach, które przetaczają się przez Polskę od 22 października. Tego dnia Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przerywanie ciąży w wypadku ciężkiego uszkodzenia płodu jest niezgodne z ustawą zasadniczą, wywołując tym samym bunt tysięcy kobiet i ich sojuszników.

"Co nasze pokolenia będą opowiadać o protestach za 50, za 100 i więcej lat? Czy w przyszłości zachowają się po nich materialne ślady? Kto ma je zachować? Odpowiedzi na pierwsze dwa pytania poznamy tylko wtedy, jeśli do muzeów trafią pamiątki takie jak plakaty, afisze, transparenty, czy zdjęcia, a nawet filmy z protestów przekazane przez ich autorów do muzeów – skarbnic naszej wiedzy o przeszłości i instytucji chroniących te świadectwa" - pisze Muzeum Gdańska.

Doradca Czarnka w Radiu Maryja: Protestujący nie są PolakamiDoradca Czarnka w Radiu Maryja: Protestujący nie są Polakami

Instytucja ogłosiła, że jest w stanie przyjąć właściwie każdy transparent, afisz czy film, bez względu na jego rozmiar, stylistykę, czy to, jak jest krzykliwy. Osoby, które chcą oddać muzealnikom jakąś pamiątkę związaną z protestami, mogą skontaktować się z Muzeum Gdańska pisząc maila na adres historia@muzeumgdansk.pl lub dzwoniąc pod numer telefonu +48 519 486 653 lub +48 512 418 757.

W Warszawie powstał "Las transparentów", Michał Rusinek zebrał "materiał na książkę"

Inicjatywa Muzeum Gdańska nie jest jedyną tego typu akcją. Studenci stołecznej ASP zainicjowali powstanie "Lasu transparentów", a Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie udostępniło im swoją przestrzeń. Kreatywnością protestujących zainteresował się także literaturoznawca Michał Rusinek, który poprosił osoby śledzące go w social mediach o nadsyłanie ciekawych haseł z transparentów.

"Jesteście niezawodne/niezawodni. Dziękuję! Liczyłem na materiał na felieton, dostałem materiał na książkę" - napisał Rusinek.