Policja: Zatrzymano 37 osób, z czego 35 to pseudokibice. Dziennikarka: Nie było przedstawicieli Antify?

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkomisarz Sylwester Marczak powiedział, że biorąc pod uwagę dużą liczbę uczestników, wieczorne protesty w Warszawie były bardzo spokojne. Jak poinformował podczas dzisiejszej konferencji prasowej, policja zatrzymała w sumie 37 osób - w większości pseudokibiców.

Rzecznik stołecznej policji mówił na konferencji prasowej, że manifestacje przebiegły spokojnie, choć doszło do kilku incydentów, m.in. w pobliżu Placu Zamkowego i Ronda de Gaulle'a. Jak dodał, grupy pseudokibiców atakowały demonstrantów, choć dochodziło też do konfrontacji z uczestnikami protestu. - Stąd konieczność interwencji policji - dodał. Nadkomisarz Sylwester Marczak poinformował, że po wczorajszych manifestacjach zatrzymano w sumie 37 osób. 35 z nich to osoby związane ze środowiskiem pseudokibiców, dwie osoby to uczestnicy protestu.

Policja podsumowuje protest ws. zaostrzenia prawa antyaborcyjnego 

Manifestacja w WarszawieOk. 100 tys. osób na marszu w stolicy, doszło do ataków na protestujących

Policjant zaapelował także do komentatorów i mediów, by nie szufladkować protestujących, bo może to generować dodatkowe, niepotrzebne w obecnej sytuacji emocje. Policja nie podała szacunków dotyczących liczby uczestników manifestacji. Sylwester Marczak poinformował, że był to "największy protest" na ulicach Warszawy od początku protestów wobec decyzji Trybunału Konstytucyjnego. - W ostatnim tygodniu jest bardzo dużo napięć, i w tej chwili wrzucanie kogoś w daną kategorię powoduje, że zaognia się agresja między jedną a drugą stroną. Myślę, że każdy z nas ma tego świadomość, że zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie 99,9 proc. osób to są osoby, które mają swoje poglądy i nie są zainteresowane agresją - podkreślił.

Zobacz wideo Nieznani sprawcy próbowali zakłócić przebieg Strajku Kobiet. Interweniowała Policja

Policja nie podała szacunków dotyczących liczby uczestników manifestacji. Sylwester Marczak poinformował, że był to "największy protest" na ulicach Warszawy od początku protestów wobec decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Sylwester Marczak podziękował policjantom spoza Warszawy i Żandarmerii Wojskowej za wsparcie przy zabezpieczaniu wczorajszej manifestacji. 

Według szacunków stołecznego ratusza w demonstracji brało udział około 100 tys. osób

Seria pytań o Antifę

W trakcie konferencji jedna z dziennikarek, prawdopodobnie Polskiego Radia 24, uparcie dopytywała, czy wśród zatrzymanych "byli przedstawiciele Antify". O "wsparciu" protestujących ze strony Antify rozpisują się od kilku dni prawicowe media. Nadkom. Marczak, odpowiadając dziennikarce, powtórzył, że 35 zatrzymanych osób to przedstawiciele środowisk pseudokibicowskich. - To znaczy, że nie było przedstawicieli Antify? Czy byli w końcu, te dwie osoby?

- Nie, te dwie osoby to osoby, które teoretycznie były w proteście, ale nie mają powiązania z Antifą - odpowiedział rzecznik KSP. Dziennikarka kontynuowała wątek w kolejnym pytaniu. - A czy policja miała informacje o tym, że środowiska Antify będą przyjeżdżały na protest do Warszawy?

- Jeśli chodzi o kwestię środowisk, które miały brać udział, posiadaliśmy bardzo dużą wiedzę, ale my nie dzielimy się swoją wiedzą bez względu na to, jaka ona jest i czego dotyczy - powiedział policjant.

- Mamy takie nagranie, gdzie widzimy człowieka, najprawdopodobniej z Antify, który trzyma w ręku młotek i z tym młotkiem biegnie, jak w szarży, do ataku - twierdziła dziennikarka.

- Musimy pamiętać o tym, że takich nagrań będzie bardzo dużo i my te nagrania będziemy analizowali i na podstawie tego będziemy podejmować dalsze czynności - odpowiedział na to Marczak. - Czym innym jest zachowanie polegające na wyrażaniu swoich emocji poprzez krzyk, a czym innym jest bezpośredni atak i agresja na poszczególne osoby - dodał. Jak podkreślił, "posiadanie niebezpiecznych przedmiotów ma istotny wpływ na bezpieczeństwo zgromadzenia".