Sąsiedzi odwiedzili premiera z transparentami

Kilkadziesiąt osób zebrało się w czwartek wieczorem pod domem Mateusza Morawieckiego, na warszawskim osiedlu Marina Mokotów. Głównie sąsiadów, którzy spontanicznie skrzyknęli się kilka godzin wcześniej. Była muzyka, skandowanie i atmosfera festynu.
Zobacz wideo

Wydarzenie miało miejsce około godziny 21. Zgromadziło się około 30-40 osób. Do tego kilku funkcjonariuszy SOP lub policji, którzy stali w cywilnych strojach przed domem i siedzieli w zaparkowanym obok samochodzie.

Puszczano szlagiery obecnego protestu, od Kazika, przez Karola Krupiaka, po przerobiony utwór "Call on me" z nową treścią. Było trochę skandowania, ludzie mieli transparenty. Między innymi zachęcające PiS, oraz premiera, do szybkiego usunięcia się ze sceny politycznej.

Było spokojnie i bez agresji czy incydentów. Pod adresem funkcjonariuszy pilnujących domu padały żartobliwe hasła, sugerujące "przejście na dobrą stronę ulicy".

Okna w domu premiera były ciemne. Nic nie wskazywało na to, aby ktoś był w środku.