Ataki na strajkujących we Wrocławiu. Zamaskowany mężczyzna popchnął dziennikarkę "GW"

Środowy protest przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego zgromadził we Wrocławiu tysiące osób. Doszło niestety do ataków na uczestników manifestacji, a policja 180 osób. W internecie trwają próby ustalenia tożsamości mężczyzny, który brutalnie popchnął dziennikarkę "Gazety Wyborczej", relacjonującą marsz.

Do ataków na protestujących dochodziło w różnych punktach miasta. Kilkudziesięcioosobowe grupy zamaskowanych mężczyzn pojawiły się m.in. w okolicach placu Społecznego oraz ulic: Traugutta, Krasińskiego, Katedralnej i Krupniczej. 

Zobacz wideo Protesty po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji

Wrocław. Grupy zamaskowanych mężczyzn zaatakowały strajkujących w tym dwie dziennikarki "GW"

"Grupa kilkudziesięciu młodych ludzi zaczęła atakować kobiety - popychać, bić, rzucać na ziemię. Część z nich miała na twarzy kominiarki, a na dresach biało-czerwone flagi. Bardzo szybko na miejscu pojawiła się policja, przez co napastnicy uciekli w popłochu" - tak zdarzenia, do których doszło w okolicy pl. Społecznego opisuje wrocławska redakcja "Wirtualnej Polski". 

W rozmowie z "Gazetą Wrocławską, jedna z uczestników protestu opisała napaść, do której doszło w okolicy skrzyżowania ulic Krupniczej i Kazimierza Wielkiego. Miała dokonać jej grupa ok. 40 zamaskowanych mężczyzn. "Mężczyźni w kominiarkach pojawili się na Kazimierza Wielkiego, przy Krupniczej i bili kogo popadło - jedną kobietę potraktowali tak, że nie mogła podnieść się z ziemi, a mężczyzn kopali w głowy" - relacjonowała. 

Ofiarami ataku przy ulicy Krupniczej były również dwie dziennikarki "Gazety Wyborczej", relacjonujące strajk kobiet. Do internetu trafiło nagranie, na którym widać, jak mężczyzna w kominiarce i dresie brutalnie popycha dziennikarkę "GW" Joannę Urbańską-Jaworską. Udostępnił je Mateusz Czmiel, dziennikarz Radio GRA Wrocław.

"Ok. godz. 20.30 grupa ok. 30 ubranych na czarno mężczyzn zaatakowała nasze reporterki przy ul. Krupniczej. Magda Kozioł została uderzona w brzuch i powalona na ziemię, Joannie Urbańskiej-Jaworskiej wytrącili aparat, wywrócili ją i zaczęli szarpać, ale w sukurs przyszli jej protestujący, więc narodowcy uciekli" - informuje wrocławska redakcja "Gazety Wyborczej", dodając, że narodowcy mieli też rzucać w stronę protestujących racami i używać gazu pieprzowego i pałek. 

W internecie trwają próby ustalenia tożsamości mężczyzny, który zaatakował dziennikarkę "GW". "Osobie, która wskaże tego bandytę wypłacę nagrodę 20 tys. zł. Robię to na prośbę mojej żony. Kontakt w w/w sprawie na priv" - napisał na Twitterze Mikołaj Wróbelek. 

"Gazeta Wyborcza", jak i "Gazeta Wrocławska" donoszą również, że w okolicach placu Jana Pawła II jeden z uczestników demonstracji miał zostać zaatakowany nożem.

Policja: Wylegitymowano 180 osób. Właśnie wpływają zawiadomienia od kobiet 

Jeszcze w środę na stronie wrocławskiej policji pojawił się komunikat, w którym poinformowano, że manifestacje na terenie stolicy Dolnego Śląska "przebiegały w większości w sposób bezpieczny". "[...] aczkolwiek policjanci otrzymywali również sygnały o sytuacjach i incydentach podczas odbywających się wydarzeń. Za każdym razem były one weryfikowane przez funkcjonariuszy, biorących udział w zabezpieczeniach" - dodano.

"Podczas tych działań, funkcjonariusze wylegitymowali i ustalili tożsamość 180 osób, między innymi w rejonie ulicy Kazimierza Wielkiego, Traugutta, Placu Dominikańskiego oraz terenu Ostrowa Tumskiego. Policjanci zabezpieczają również monitoring z tych miejsc, celem dalszych, ewentualnych czynności" - czytamy w komunikacie Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu

W środę do wrocławskich policjantów nie wpłynęło żadnego oficjalnego zawiadomienia od osób, które miały zostać w jakikolwiek sposób poszkodowane w wyniku wspomnianych incydentów. W czwartek w rozmowie z Gazeta.pl sierżant sztabowy Dariusz Rajski przekazał, że zaatakowane dziennikarki "już złożyły lub właśnie składają stosowne zawiadomienia w jednostce policji". 

- Jeśli chodzi o tę konkretną sprawę, będziemy prowadzić czynności w kierunku spowodowania uszczerbku na zdrowiu w związku z wybrykiem chuligańskim - poinformował asystent ds. prasowo-informacyjnych KMP we Wrocławiu. 

Rajski powiedział też, że nie posiada informacji o tym, że w trakcie środowych manifestacji doszło do ataku nożem na jednego z uczestników. Zapewnił jednak, że policjanci zbadają ten wątek, jeśli otrzymają zgłoszenie. 

- Wszelkie incydenty, do których doszło wczoraj, analizujemy pod kątem procesowym, będziemy przesłuchiwać świadków. Dysponujemy materiałami wideo, monitoringiem, ale zwracamy się też do osób, które posiadają nagrania z wczorajszych zdarzeń, o to, by przekazać te materiały policji - mówił Rajski w rozmowie z Gazeta.pl. Dodał, że wrocławska policja nie dokonała jeszcze żadnych zatrzymań.