Jarosław Kaczyński wygłosił oświadczenie z "kotwicą" Polski Walczącej w klapie. Powstańcy oburzeni

Opublikowane w sieci oświadczenie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego odbija się szerokim echem. Poza samymi wygłoszonymi przez niego słowami i ich przesłaniem mnóstwo kontrowersji wzbudziła też "kotwica" Polski Walczącej, którą wicepremier rządu miał wpiętą w klapie marynarki.

We wtorek wieczorem 27 października głośny wyraz niezadowolenia wyraziły powstanki: Anna Jakubowska "Paulinka”, Wanda Traczyk Stawska "Pączek", Hanna Stadnik "Pętelka", Anna Przedpełska Trzeciakowska "Grodzka" oraz Krystyna Zachwatowicz Wajdowa "Czyżyk". "Jesteśmy głęboko oburzone faktem, że Jarosław Kaczyński ośmielił się wystąpić przeciwko tak słusznie demonstrującym młodym Polkom i Polakom, mając przypięty znaczek POLSKI WALCZĄCEJ. Nie ma do tego znaku żadnego prawa. Wykorzystywanie tego znaku w takiej sytuacji jest dla nas niedopuszczalne" - napisały w komunikacie cytowanym przez dziennikarza stołecznej "Gazety Wyborczej" Michała Wojtczuka.

Strajk kobietW tym miejscu miał być tekst informacyjny, ale strajkujemy!

Oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego. Nawołuje do obrony kościołów

Ich słowa dotyczą oświadczenia szefa PiS opublikowanego we wtorek na profilu facebookowym partii. Jego treść dotyczyła fali protestów w całej Polsce, wywołanych kontrowersyjną decyzją Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

- W świetle konstytucji innego wyroku w tej sprawie być nie mogło. Ten wyrok stał się dzisiaj powodem - pretekstem - do gwałtownych wystąpień społecznych. W szczególnej sytuacji. Mamy ciężkie stadium epidemii COVID. Mamy stan, w którym wszelkiego rodzaju zgromadzenia powyżej pięciu osób są zakazane. Mamy stan, kiedy te demonstracje będą kosztowały życie wielu ludzi. Ci, którzy do nich wzywają, ale i ci, którzy uczestniczą, sprowadzają niebezpieczeństwo powszechne. A więc dopuszczają się poważnego przestępstwa - mówił Kaczyński w wystąpieniu.

W dalszej części swojego wystąpienia prezes PiS przekonywał, że działania protestujących, takie jak malowanie graffiti na ścianach świątyń są "aktem wandalizmu", zaś "depozyt moralny dzierżony przez Kościół" jest jedynym, który w Polsce jest powszechnie znany. Jego odrzucenie to, zdaniem Kaczyńskiego,  "nihilizm". Wicepremier rządu nawoływał też działaczy partyjnych, aby zaczęli bronić kościołów.

"Kotwica" na klapie wzbudza kontrowersje. "On nie ma żadnego tytułu"

Jarosław Kaczyński wygłosił oświadczenie w studiu, zaś za jego plecami znajdował się szpaler stworzony z biało-czerwonych flag. Kontrowersje wzbudziła jednak obecność "kotwicy" Polski Walczącej w klapie marynarki prezesa PiS.

Lider Prawa i Sprawiedliwości przyszedł na świat pięć lat po zakończeniu powstania warszawskiego, w którym uczestniczył jego ojciec, Romuald Kaczyński, który został raniony w rękę podczas szturmu na tor wyścigów konnych na Służewcu. Pomimo tego, niemal do końca września przystępował do walki, aż trafił do obozu w Pruszkowie 27 września 1944 roku, z którego został przeniesiony do obozu w Skierniewicach, skąd zbiegł - wyjaśnia "Wyborcza".

Halina Jędrzejewska, pseudonim „Sławka”, wiceprezeska Związku Powstańców Warszawskich odniosła się do tej sytuacji. - Nas, żołnierzy powstania warszawskiego, okropnie denerwuje, gdy różni ludzie przypinają sobie znak Polski Walczącej. Jeśli to jest ktoś, kto podczas okupacji działał w podziemiu i brał udział powstaniu, to w porządku, ma święte prawo, żeby ten znak nosić. Ale na pewno do tych osób nie należy pan prezes Kaczyński. On nie ma żadnego tytułu do wpinania sobie tego znaku w klapę, niezależnie od akowskiej przeszłości swoich rodziców. Klapa jest jego - powiedziała.

Podobną argumentację przedstawił prof. Leszek Żukowski, prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. - Dobrze świadczy o ludziach, którzy przypinają sobie znak Polski Walczącej, gdy chcą pokazać, że solidaryzują się z naszą działalnością z czasów okupacji. Ja nie mam nic przeciwko. Z drugiej jednak strony, powinni go nosić ludzie, którzy wtedy walczyli, przeżyli tamten okres, gdy znak Polski Walczącej rzeczywiście coś znaczył - dodaje.

Zobacz wideo Protesty po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji
Więcej o: