Śląscy ginekolodzy szykują protest ws. wyroku TK. "Nie można z kobiet robić trumien"

Po czwartkowym wyroku Trybunału Konstytucyjnego w całym kraju organizowane są protesty. Do manifestujących zamierzają przyłączyć się również lekarze. Inicjator protestu śląskich ginekologów podkreśla, że problem aborcji to problem mamy, taty i lekarza, i żadna inna osoba nie ma prawa się w to wtrącać.

Jak informuje dziennikzachodni.pl śląscy ginekolodzy postanowili napisać list otwarty i zbierać podpisy innych lekarzy. Medycy chcą w nim zaapelować o uchylenie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który orzeka, że aborcja w przypadku nieodwracalnych wad płodu jest niezgodna z konstytucją.

Zobacz wideo Zawisza o protestach po wyroku TK: To wojna, która dotyczy podstawowych praw. Mówimy o torturach

Śląscy lekarze szykują się na protest. "Jest to kryminalizacja naszej pracy i kryminalizacja kobiet"

- Nie jestem zwolennikiem aborcji zdrowej ciąży. Każda z pań, bez udziału lekarza, powinna mieć prawo o decydowaniu o losach swojej ciąży do jej 6. tygodnia, jeśli sama zapłaci za leki poronne. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego skazuje kobiety i ich ciężko chore dzieci na niewyobrażalną traumę, cierpienie. Tak jak piszą panie i młode dziewczyny na plakatach, to zgotowanie im piekła - mówią inicjatorzy akcji, ginekolodzy prof. Krzysztof Nowosielski i dr Maciej Jędrzejko.

Aktorzy listu chcą podkreślić, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego niesie ze sobą duże konsekwencje. Według ginekologów wywoła on lęk przed ciążą u kobiet, doprowadzi do wzrostu aborcji nielegalnych i turystyki aborcyjnej. Efektem będzie również zmniejszenie rodności i przyrostu naturalnego oraz spadek zaufania do państwa.

Protesty przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnegoGinekolog: Grupka ludzi chce skłaniać kobiety do ogromnego cierpienia

Doktor Jędrzejko dodaje, że odzew środowiska lekarskiego jest ogromny i bardzo pozytywny, a lekarze chcą wesprzeć kobiety. - Chcemy jasno powiedzieć, że nie zgadzamy się z wyrokiem TK. Jest to kryminalizacja naszej pracy i kryminalizacja kobiet, których problem dotyczy - dodaje lekarz, który pracuje w zawodzie od 18 lat.

Doktor Jędrzejko: Problem aborcji medycznej to problem mamy, taty i lekarza. Nikomu innemu nie wolno się w to wtrącać

Doktor Maciej Jędrzejko w rozmowie z Onetem wyjaśnia też, jak na zdrowie kobiet wpłynie zakaz aborcji z przesłanek embriopatologicznych. Lekarz zauważa, że dziecko z wadami wrodzonymi najczęściej nie jest w stanie się samo urodzić, przez co konieczne jest przeprowadzenie cesarskiego cięcia i "okaleczania kobiety bez sensu".

- Co innego, gdy musimy wykonać cięcie cesarskie dla ratowania życia, dziecka lub matki. Nie widzę, żadnego powodu, by kobieta musiał poświęcać swoje ciało dla trupa. Nie wolno nam robić z kobiet trumien - podkreśla doktor. Ginekolog dodaje, że po takim zakończeniu ciąży kobieta może szybciej podjąć starania o zdrowe potomstwo i bezpiecznie zajść w kolejną ciążę już po dwóch miesiącach. Po cięciu cesarskim kolejna ciąża jest zalecana dopiero po 12-18 miesiącach.

Poseł Konfederacji Krzysztof BosakAnestezjolog odpowiada na słowa Krzysztofa Bosaka o "śmierci bez bólu"

- Aborcje powinny być przeprowadzane wyłącznie w szpitalach, w pełnej jawności. Nie wolno z lekarzy czynić kryminalistów, spychać ich do podziemia (...). Problem aborcji medycznej to problem mamy, taty i lekarza. Nikomu innemu nie wolno się w to wtrącać. A społeczeństwo powinno być nauczone szacunku i współczucia wobec osób, które wobec takiego problemu stają. Cierpienie rodziców, którzy nagle i niespodziewanie stanęli przed tragedią życiową i muszą się poddać medycznej terminacji, bo dziecka w żaden sposób nie da się uratować, wydaje się nikogo nie obchodzić... Jako lekarze nie możemy się zgodzić na taki brak empatii - dodaje Maciej Jędrzejko.

Ginekolog podkreśla, że lekarze walczą o każdą ciążę i każdego noworodka. - Lekarze każdego dnia dokonują niewiarygodnych rzeczy, byle ratować życie. Każdego dnia można by na naszych oddziałach kręcić program telewizyjny. Każdego dnia jest jakaś niesamowita historia - my nimi żyjemy, jesteśmy im oddani - podkreśla dr Jędrzejko.