Kobiety przyszły do kościołów ze "słowem na niedzielę". Drzwi pilnują zakonnice i księża

Aborcja w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub jego nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu jest niezgodna z Konstytucją RP - uznał w czwartek Trybunał Konstytucyjny. Orzeczenie to wywołało falę protestów w całej Polsce. W niedzielę kobiety postanowiły pójść do kościołów na msze, aby zamanifestować swoje oburzenie wyrokiem TK.

W poznańskiej katedrze przed ołtarzem w trakcie niedzielnej mszy stanęło ok. 20 osób - podaje "Gazeta Wyborcza". Miały ze sobą transparenty z napisami takimi jak m.in. "Katoliczki też potrzebują aborcji", "Aborcja bez granic", "Biskupie, mam cię w dupie". Protestujący nie reagowali na prośby księdza o niezakłócanie mszy, duchowny zdecydował się wezwać policję.

Funkcjonariusze wylegitymowali osoby stojące przed ołtarzem. "Osoby już wylegitymowane - wbrew deklaracjom policjantów - nie mogły jednak wyjść. (...) Trwała narada, czy - mimo spisania danych - nie zatrzymać wszystkich protestujących. Gdy pozwolono im wyjść, każdy musiał zdjąć przed policyjną kamerą maskę, pokazać twarz i dowód osobisty. Policjanci nie umieli podać podstawy takich działań" - relacjonował Piotr Żytnicki z "GW".

"To my i tylko my będziemy ponosić ich konsekwencje"

W taki sposób protestowała z kolei w Toruniu posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus z mężem.

Kocham mojego męża, bo zawsze mnie wspiera i zawsze stoi po stronie kobiet. Dzisiaj zostawiliśmy więc słowo na niedzielę w kościele św Jakuba w Toruniu, w którym 17 lat temu braliśmy ślub kościelny.
Wszystkie jesteśmy wystarczająco mądre, wystarczająco wrażliwe i wystarczająco empatyczne, by samodzielnie podjąć decyzję czy, kiedy i z kim mieć dzieci. Same, w zgodzie ze sobą i swoim własnym sumieniem umiemy podjąć najlepsze, suwerenne, osobiste najlepsze dla siebie decyzje. W tym tę, czy chcemy donosić ciążę czy nie. To muszą być nasze decyzje, bo to my i tylko my będziemy ponosić ich konsekwencje

- napisała polityczka. Jak dodała, "NIKT! Ani biskup, ani Kaczyński, ani Przyłębska, ani Pawłowicz, ani obrońca księdza pedofila Piotrowicz nie mogą Wam mówić co dla Was najlepsze".

Orzeczenie TK ws. aborcji. Protesty przed kościołami

Protestujący pojawili się również m.in. przed kościołem św. Anny, Bazyliką św. Krzyża, sanktuarium Matki Bożej Łaskawej i katedrą Jana Chrzciciela w Warszawie. Mieli ze sobą transparenty z hasłami antyklerykalnymi, antyrządowymi oraz o prawie do legalnej aborcji.

Grupa mężczyzn nie chciała wpuścić do Bazyliki Świętego Krzyża kobiety, która miała ze sobą tabliczkę z hasłem: "Módlmy się, żeby katolicy mieli odwagę przeciwstawiać się swojemu Kościołowi".

"Policja blokuje wejścia do kościoła św. Krzyża" - relacjonuje z kolei reporter TOK FM Cezary Jaszczyk. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", na schodach świątyni pojawili się narodowcy, wśród nich prezes Stowarzyszenia "Marsz Niepodległości" Robert Bąkiewicz.

"Jedna z uczestniczek protestu przedziera się na szczyt. Policja jej nie zatrzymuje, ale po chwili łapie ją grupa Bąkiewicza. Narodowcy wyrzucają ją na bruk. Szarpana i zrzucona ze schodów kobieta jest w szoku. Leży na chodniku. Drży, ludzie wzywają pogotowie" - podaje "GW". Część uczestników przeszła ok. godz. 15 przed znajdujący się nieopodal Pałac Prezydencki.

"Dajcie nam żyć"

Przed kościołem Wniebowstąpienia Pańskiego na warszawskim Ursynowie w czasie mszy stali w milczeniu ludzie z tabliczkami: "Słowo na niedzielę", "Wypie***lać", "Dajcie nam żyć". Kilka osób pilnowało wejścia do świątyni, wśród nich zakonnica. Przed samymi drzwiami stał jeszcze ksiądz.

Kilku przeciwników protestów do nich krzyczało, obrażało, jeden z mężczyzn groził wezwaniem policji. Protestujący spokojnie odpowiadali: "Proszę wzywać. My bronimy swoich praw". Część przechodniów biło brawo demonstrantom.

Protest na warszawskim UrsynowieProtest na warszawskim Ursynowie fot. Gazeta.pl

Protest na warszawskim UrsynowieProtest na warszawskim Ursynowie fot. Gazeta.pl

Protestujący zanoszą także do kościołów plakaty. "Wrocław - Żerniki Parafia pw. Wawrzyńca - tu weszłam na mszę, stanęłam przed ołtarzem z kartkami i spotkałam się z olbrzymią wrogością parafian, krzyczeli żebym wyszła, jakaś Pani złapała mnie za ramię i chciała wyprowadzić, jakiś chłopak powiedział żebym poszła do swojego burdelu" - pisze jedna z kobiet na Twitterze.

W niektórych miastach, takich jak Warszawa, Gdynia, Poznań, Kraków, Hrubieszów na murach, drzwiach i ogrodzeniach świątyń pojawiły się hasła protestu.

Niedzielne protesty w kościołach i przed świątyniami

Za przeszkadzanie w wykonywaniu aktu religijnego Kościoła lub innego związku wyznaniowego oraz za znieważanie miejsc obrzędów religijnych sprawcom mogą grozić kary grzywny lub pozbawienia wolności.

Protesty zawiązane z orzeczeniem Trybunału odbywają się w wielu miastach Polski. W czwartek sędziowie Trybunału uznali, że aborcja w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub jego nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu jest niezgodna z Konstytucją.

Zobacz wideo Oto do czego prowadzi całkowity zakaz aborcji. Salwador powinien być dla Polaków ostrzeżeniem