Policja nie mogła rozgonić przeciwników obostrzeń w Warszawie. Ponad 120 uczestników zatrzymanych

Ponad 120 osób zostało zatrzymanych podczas sobotniej demonstracji pod hasłem "Marsz o wolność" w centrum Warszawy. Uczestnicy mieli ze sobą transparenty, petardy i race. Większość uczestników nie zakrywała ust i nosów. Interweniowała policja, która użyła m.in. gazu przeciwko protestującym.

Przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie w sobotę zgromadzili się przedsiębiorcy, którzy protestowali  przeciwko obostrzeniom nakładanym przez rząd. Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP zorganizowało protest, choć obowiązuje zakaz zgromadzeń powyżej 5 osób. Policjanci otoczyli demonstrujących jeszcze przed rozpoczęciem demonstracji. Do protestu przyłączyli się także osoby z "grup kibicowskich".

Na proteście antycovidowców pojawili się między innymi Iwan Komarenko, Janusz Korwin-Mikke, Grzegorz Braun i Paweł Tanajno. Iwan Komarenko wszedł na scenę i zaśpiewał piosenkę Marka Grechuty "Wolność".

"Marsz o wolność" w Warszawie

Marsz zgromadził koronasceptyków, przedsiębiorców walczących z obostrzeniami, a nawet antyszczepionkowców. Jak piszą organizatorzy na stronie internetowej Marszu:

Międzynarodowy Marsz o Wolność – globalny sprzeciw wobec polityki rządu krajowego oraz politycznych i finansowych sił globalnych w kwestii COVID-19, stosowania niewiarygodnych testów PCR, nieuzasadnionych naukowo obostrzeń oraz bezprawnie stosowanych restrykcji, co prowadzi do paraliżu systemu opieki medycznej, edukacji, rujnuje firmy i gospodarkę, pozbawia ludzi poczucia bezpieczeństwa i środków do życia oraz buduje państwo totalitarne zagrażając zdrowiu i życiu.

Część uczestników w trakcie protestu opuściła plac Defilad. Doszło m.in. do starć na al. Jerozolimskich i zamieszek na Placu Bankowym. "Policja użyła gazu, pałek i granatów hukowych" - relacjonował Piotr Drabik z Radia ZET.

Podczas manifestacji jeden z uczestników wbiegał na dachy radiowozów:

Policja: To nielegalne zgromadzenie

Protest zakończył się ok. godz. 18.  Komenda Stołeczna Policji poinformowała na Twitterze przez godz. 17 o zatrzymaniu ponad 120 osób.

"To zatrzymania prewencyjne i do celów procesowych. Lekceważenie prawa i celowe naruszanie obowiązujących przepisów ma konsekwencje. Komunikowaliśmy to wyraźnie przed rozpoczęciem naszych działań" - czytamy we wpisie.

"W większości przypadków do poskromienia agresji wystarczy siła fizyczna. Tam, gdzie zachodzi taka potrzeba wykorzystywany jest gaz pieprzowy i granaty hukowe. Zawsze wcześniej osoby, w stosunku do których podejmujemy interwencje, wzywane były do zachowania zgodnego z prawem" - zaznaczają funkcjonariusze.

Mamy do czynienia z nielegalnym zgromadzeniem, bowiem pamiętajmy o tym, że te spontaniczne w dobie koronawirusa, są w tej chwili niemożliwe. Nie zgłoszono rozpoczęcia danego zgromadzenia i co ważne, w pewnym momencie pojedyncze osoby zaczęły zachowywać się agresywnie wobec policjantów. Mieliśmy do czynienia m.in. z sytuacją rzucania w policjantów butelkami i innymi przedmiotami. Oczywiście od samego początku uliczne komunikaty były kierowane do zebranych o konsekwencjach takiego zachowania i to nie przynosiło skutków

- mówił rzecznik stołecznej policji Sylwester Marczak na antenie TVN24.

Zobacz wideo Jak mocno pandemia wpłynie na zdrowie psychiczne Polaków?