Narodowcy chcą, żeby marsz był podobny do poprzednich. "Warszawa ma dużą powierzchnię"

Stowarzyszenie Marsz Niepodległości odlicza dni do 11 listopada i nie zamierza rezygnować z manifestacji. Co więcej, narodowcy chcą przygotować obchody o podobnym charakterze co w latach ubiegłych. Mają być też liczne. - Warszawa ma bardzo dużą powierzchnię - mówi w Gazeta.pl rzecznik stowarzyszenia.

Licznik na stronie Marszu Niepodległości odlicza dni do 11 listopada, a na Facebooku wydarzenia cały czas trwa zrzutka na tegoroczną manifestację. Wszystko więc wskazuje na to, że narodowcy nie rezygnują z organizacji wydarzenia mimo epidemii. 5 października sprawę jasno postawił Robert Bąkiewicz, prezes stowarzyszenia organizującego wydarzenia. - Nie ma powodu, by marsz się nie odbył. Oczywiście sytuacja jest trochę inna niż rok, dwa lata temu, trzy lata temu, 10 lat temu - mówił. - Być może powinniśmy pojawić się jeszcze liczniej, mocniej reprezentować przynależność do wspólnoty narodowej - zachęcał. Tyle tylko, że 5 października dobowy przyrost zakażeń koronawirusem wyniósł 2006 osób, a w czwartek 22 października liczba ta to 12 107. 

Zobacz wideo Setki wolnych łóżek w mazowieckich szpitalach? „Tam leżą pacjenci z innymi chorobami”

Marsz Niepodległości w czasie epidemii. "W charakterze zbliżonym do poprzednich"

Jak organizator wyobraża sobie tegoroczne obchody? - Sytuacja może zmienić się w dwie strony. Do 11 listopada mogą spaść zachorowania lub wzrosnąć i rząd może wprowadzić jakiś rodzaj stanu nadzwyczajnego. Naszym zdaniem jest przeprowadzenie marszu w charakterze jak najbardziej zbliżonym do tych, które odbywały się w latach minionych - mówi w Gazeta.pl Damian Kita, rzecznik Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Jak mówi, straż marszu "ćwiczyła różne warianty od początku tego roku". - Zakładają one ograniczenia związane z epidemią - precyzuje.

Obecne obostrzenia w czerwonej strefie zezwalają na zgromadzenia do 10 osób przy zachowaniu 1,5-metrowego dystansu między uczestnikami. Kita przyznaje, że brany jest pod uwagę scenariusz zgłoszenia wielu zgromadzeń w ramach marszu. Problem w tym, że ustawowo między jednym a drugim zgromadzeniem musi być odstęp 100 metrów. - Warszawa ma bardzo dużą powierzchnię, można ją wykorzystać dla tych kilkuset tysięcy osób - mówi rzecznik. Dopytujemy, czy jednak władze stowarzyszenia rozważają rezygnację w sytuacji, jeśli zachorowań będzie więcej lub w przypadku dalszych restrykcji. - Chłodno kalkulując, jest to jedno z rozwiązań, zawsze może wydarzyć się coś, co uniemożliwi organizację marszu, ale - żeby była jasność - to jest wariant, który wybierzemy na samym końcu - podkreśla.

Rzecznik policji: Przejawem patriotyzmu będzie pokazanie odpowiedzialności

We wtorek o sprawę marszu w wp.pl pytany był rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji Mariusz Ciarka. - Do 11 listopada jeszcze wiele może się wydarzyć, ale przy obecnym stanie transmisji wirusa jestem przekonany, że ten marsz nie może wyglądać tak, jak w latach poprzednich. W tym roku przejawem patriotyzmu, solidarności społecznej będzie pokazanie odpowiedzialności. Ci ludzie powinni dostosować swoje zachowanie do obecnego stanu epidemii w Polsce - powiedział. Zapytany, czy istnieje możliwość, że marsz będzie składał się z kilku zgromadzeń, Ciarka odpowiedział, że "takie zabiegi mogą być brane pod uwagę". - Zgłaszane były zgromadzenia w większej liczbie, ale w jednym miejscu i w praktyce mieliśmy do czynienia z jednym zgromadzeniem - stwierdził.