Duchowny potwierdza, że przetłumaczył list do Watykanu ze skargą na kardynała Dziwisza

Ks. prof. Andrzej Kobyliński potwierdził w rozmowie z TVN24, że przetłumaczył na język włoski list ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. W piśmie do Watykanu duchowny skarżył się na bierność kardynała Stanisława Dziwisza wobec procederu ukrywania pedofilii wśród księży.

Jak podaje TVN24, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski list skierował do Kongregacji Nauki Wiary. Skarżył się w nim na "bezczynność kardynała Stanisława Dziwisza" w sprawach ukrywania pedofilii wśród księży. Wśród opisanych tam spraw miała znaleźć się też historia Janusza Szymika

Ks. Isakowicz-Zaleski w "Faktach po faktach" powiedział, że na język włoski list przetłumaczył prof. Andrzej Kobyliński. Duchowny w rozmowie ze stacją potwierdza. - Ja byłem osobą, która ten list przetłumaczyła na język włoski. Adresatem tego listu był ksiądz prałat Robert Olivier - powiedział duchowny - Z przesłuchania w Sądzie Biskupim w Krakowie, w którym uczestniczył ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski wiemy, że pojawiła się informacja, że pismo to skierowane do Watykanu dotarło i była reakcja Watykanu w tej sprawie - podkreślił.

Sprawa Janusza Szymika 

Wcześniej - w 2012 roku - ks. Isakowicz-Zaleski miał wystosować list bezpośrednio do kard. Dziwisza. Prosił w piśmie o reakcję w sprawie Janusza Szymika, który jako nieletni ministrant przez kilka lat był molestowany przez księdza Jana Wodniaka. Duchowny przez 35 lat był proboszczem parafii w Międzybrodziu Bialskim. Ostatecznie dopiero w 2014 roku ks. Wodniak został usunięty z parafii, a następnie skazano go prawomocnym wyrokiem Kongregacji Nauki Wiary (nigdy jednak nie trafił do więzienia, trafił w tzw. miejsce odosobnienia). Poszkodowany informował o swojej historii ówczesnego biskupa Tadeusza Rakoczego, ale duchowny nie podjął jednak żadnych działań w tej sprawie. 

Kard. Dziwisz w ostatnim wywiadzie w TVN24 zaprzeczał, że otrzymał list w sprawie Szymika. Przekonywał, że robił kwerendę w kurii i go nie znalazł. Duchowny przekonywał, że o sprawie księdza Wodniaka dowiedział się z prasy. - Ksiądz [Isakowicz-] Zaleski przychodził do mnie nie raz, ale rozmowy na ten temat sobie nie przypominam. Zwłaszcza że ta sprawa po prostu nie należała do mnie. Należała zawsze do biskupa ordynariusza diecezji - mówił kard. Dziwisz. Kardynał mówił również, że "nie orientuje się", jak przebiegały rozmowy pokrzywdzonego z ówczesnym biskupem bielsko-żywieckim Tadeuszem Rakoczym, a w rozmowie z nim Rakoczy miał mówić, że "szczegółów nie pamięta". - Ma swoje lata, może nie pamiętać - skwitował.