Terlikowski o wywiadzie Dziwisza: Ksiądz kardynał oszczędnie dysponuje prawdą

- Nie wątpię, że z perspektywy księdza kardynała ten wywiad miał być ratowaniem jego wizerunku. Jeśli nie padły jasne słowa: "przepraszam" (...) to było traktowanie pana Janusza Szymika i innych ofiar w sposób niegodny - powiedział Tomasz Terlikowski komentując wywiad kardynała Stanisława Dziwisza nt. pedofilii w Kościele. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski zaprzeczał z kolei twierdzeniom kardynała, jakie padły w wywiadzie.

We wtorek kardynał Stanisław Dziwisz rozmawiał z Piotrem Kraśką w "Faktach po Faktach" TVN24. Odpowiadał na pytania o przypadki pedofilii w kościele i ukrywanie ich przez hierarchów. W środę wypowiedzi Dziwisza komentowali ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski i publicysta katolicki Tomasz Terlikowski. Dziwisz m.in. zaprzeczał otrzymania listu w sprawie molestowanego przez księdza ministranta Janusza Szymika. 

- Ksiądz kardynał jest w sytuacji bardzo trudnej. Mamy list, mamy ofiarę, mamy bardzo mocne świadectwo ks. Isakowicza-Zaleskiego, które jest spójne z informacjami, które także mam z różnych źródeł. No i mamy księdza kardynała, który mówi: "nie wiem, nie słyszałem, pierwszy raz od pana słyszę" - powiedział Terlikowski. Stwierdził, że deklarowana przez Dziwisza niewiedza o jednej ze spraw jest "niemożliwa". 

- Jedyne rozwiązanie jakie ja widzę, to powołanie niezależnej - także od kurii krakowskiej - złożonej z ludzi świeckich i ewentualnie duchownych spoza diecezji krakowskiej, którzy przesłuchają wszystkich świadków, bardzo dokładnie sprawdzą dokumenty i wszystko nam wyjaśnią

- ocenił Terlikowski. - Innej drogi nie widzę. Dlaczego? Dlatego, że na razie możemy mieć wrażenie, że ksiądz kardynał - powiem bardzo łagodnie - oszczędnie dysponuje prawdą - powiedział Terlikowski. Dodał, że nie była to jedyna sprawa, w której Dziwisz "oszczędnie dysponował prawdą" w wywiadzie. Ocenił, że "z perspektywy jego dobrego imienia i dobrego imienia Jana Pawła II" potrzebne jest wyjaśnienie sprawy i pokazanie prawdy. 

- Nie wątpię, że z perspektywy księdza kardynała ten wywiad miał być ratowaniem jego wizerunku. Jeśli nie padły jasne słowa: "przepraszam", "proszę o przebaczenie moich i kurialnych zaniedbań" - to jest straszne. To było traktowanie pana Janusza Szymika i innych ofiar w sposób niegodny - stwierdził Terlikowski. Dodał, że Dziwisz wiele mówił o sumieniu, ale "nie zachował się jak ktoś, kto ma sumienie".  

Dziwisz: Nie dostałem listu. Isakowicz-Zaleski: Przeglądał go przy mnie

Pierwsza część rozmowy z Dziwiszem dotyczyła księdza Jana Wodniaka, który molestował ministranta. Dziwisz miał otrzymać w tej sprawie list od księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, jednak zapiera się, że tak się nie stało. - Chcą przerzucić na mnie odpowiedzialność. Ja tej odpowiedzialności nie miałem. Nie miałem wiedzy. To jest inna diecezja - powiedział hierarcha. 

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski powiedział, że miesiąc przed wysłaniem listu do Dziwisza odbyła się rada kapłańska (oddział doradczy księdza kardynała), gdzie kapłan "był przesłuchiwany z powodu książki" wydanej z Tomaszem Terlikowskim. - Chodziło szczególnie o fragmenty, w których pisałem o homolobby i o skandalach obyczajowych - stwierdził i dodał, że rozmowa była nagrywana. 

- W czasie tej rozmowy powiedziano, że mam dostarczyć kardynałowi wszystkie dokumenty, które mam, żeby tę sprawę rozwiązać. Napisałem list, dostarczyłem, była to wizyta oficjalna, poprosiłem o audiencję. Przyniosłem nie tylko list w którym było wyszczególnionych siedem spraw, na pierwszym miejscu sprawa Janusza Szymika - powiedział Isakowicz-Zaleski.

Janusz Szymik jako dziecko był wykorzystywany seksualnie przez księdza Wodniaka, o czym opowiedział w reportażu Onetu. Wg ustaleń portalu kościelni hierarchowie, w tym Dziwisz, mieli tuszować sprawę księdza pedofila. Isakowicz-Zaleski powiedział, że kardynał Dziwisz przy nim w swoim gabinecie czytał list i inne materiały, "przeglądał, komentował, powiedział, że się tym zajmie". Dodał, że znał część ze spraw, a inne były dla niego nowe.