Dziwisz pytany o największy skandal pedofilski w historii Kościoła. 60 ofiar Degollado? "Pierwszy raz słyszę"

Kardynał Stanisław Dziwisz twierdzi, że nie słyszał o liczbie ofiar Marciala Maciela Degollado, którego sprawę przez dekady tuszowano w Watykanie. Zapewnia, że nie wiedział też o zawieszeniu dochodzenia ws. Degollado w czasie pontyfikatu Jana Pawła II. - Pierwsze słyszę. Nie wiem, kto by mógł [dochodzenie] wstrzymać. Na pewno nie papież - powiedział w TVN24.

Kardynał Stanisław Dziwisz rozmawiał z Piotrem Kraśką w "Faktach po Faktach". Pierwsza część rozmowy dotyczyła księdza Jana Wodniaka, który molestował ministranta. Dziwisz miał otrzymać list w tej sprawie wiele lat temu, jednak zapiera się, że tak się nie stało. - Chcą przerzucić na mnie odpowiedzialność. Ja tej odpowiedzialności nie miałem. Nie miałem wiedzy. To jest inna diecezja - powiedział hierarcha. 

Jan Paweł II "nigdy niczego nie ukrywał" 

W drugiej części dziennikarz pytał o Jana Pawła II w kontekście ukrywania pedofilii w kościele katolickim. Dziwisz, który przez lata był osobistym sekretarzem Wojtyły, przekonywał, że ten "nigdy niczego nie ukrywał i nie chował".

Kraśko przytoczył w rozmowie anegdotę, którą opowiedział papież Franciszek dziennikarzom. - Daj to do archiwum, wygrała druga partia - miał powiedzieć Joseph Ratzinger do swojego ówczesnego sekretarza po spotkaniu z Janem Pawłem II. Ratzinger miał na spotkaniu przedstawić papieżowi dokumentację dotyczącą skandalu pedofilskiego. - To papież powiedział? Myślę, że tak to nie było - odparł Dziwisz. 

175 ofiar Legionu Chrystusa

Jako przykład tuszowania skandali pedofilskich prowadzący podał Marciala Maciela Degollado - księdza, który w 1941 roku założył w Meksyku Legion Chrystusa. Już w latach 40. do Watykanu docierały informacje o tym, że Degollado jest uzależniony od narkotyków i dopuszcza się czynów pedofilskich. 

Dopiero w 2006 roku, w czasie pontyfikatu Benedykta XVI, Kongregacja Nauki Wiary usunęła duchownego ze służby publicznej i nakazała mu spędzić resztę życia na modlitwie i pokucie. To jedyna kara, jaką poniósł. Degollado zmarł w 2008 roku.

Osobą, która przez lata blokowała dochodzenie w sprawie zarzutów o wykorzystywanie seksualne stawianych Degollado, był sekretarz stanu z czasów pontyfikatu św. Jana Pawła II, kardynał Angelo Sodano. Pod koniec grudnia ubiegłego roku, Legion Chrystusa opublikował raport, w którym podano, że w latach 1941-2019 czynów pedofilskich dopuściło się co najmniej 33 księży i 71 seminarzystów zgromadzenia. Skrzywdzili oni co najmniej 175 osób, a 60 z nich padło ofiarą samego Marciela Maciela Degollado. Wiadomo też, że założyciel Legionu miał szóstkę własnych dzieci, które również molestował. W dniu publikacji raportu papież Franciszek przyjął rezygnację Sodano z funkcji dziekana Kolegium Kardynalskiego.

"Ja pierwszy raz słyszę o tym od pana"

Kraśko mówił Dziwiszowi m.in. o liczbie nieletnich wykorzystanych przez Degollado czy tym, że miał on dzieci. - Jak to możliwe, że taki człowiek miał takie wpływy w Watykanie. Spotykaliście go. Nic nie sprawiło, że czerwona lampka się zapalała? - pytał dziennikarz.

Ja pierwszy raz słyszę o tym od pana. Jak te sprawy zaczęły wychodzić, pytałem jednego współpracownika [Maciela], czy on wiedział o tych sprawach. On mi powiedział szczerze: "Wierz mi, że myśmy w zakonie nie wiedzieli, potrafił się po prostu ukryć". Oni się dopiero dowiedzieli od legionistów z Ameryki. I wtedy się okazało, że prowadził podwójne życie, ale bardzo się z tym ukrywał. Bardzo boleję nad tym.

Gdy dziennikarz powiedział z kolei o kwotach, które ksiądz miał płacić za milczenie, hierarcha powiedział, że "w życiu takich pieniędzy nie widział", a Jan Paweł II "nigdy na siebie nic nie przyjmował" i "nie znał się na pieniądzach". 

Dziwisz o zawieszeniu śledztwa: "Pierwsze słyszę"

Kraśko przypomniał, że w 1998 roku do Watykanu przybyła delegacja pokrzywdzonych przez Degollado. W 1999 roku ruszyło dochodzenie w tej sprawie, jednak zostało zawieszone w grudniu. - Pierwsze słyszę. Nie wiem, kto by mógł [dochodzenie] wstrzymać. Na pewno nie papież - stwierdził Dziwisz i dodał, że to Jan Paweł II "spowodował rozeznanie tej sprawy i potem ustanowił delegatów, którzy mieli zbadać tę sprawę na miejscu". 

Kardynał mówił również, że "te sprawy nie przechodziły przez sekretariat prywatny papieża", a rozmowy prowadzili kardynał Ratzinger, ówczesny szef Kongregacji Nauki Wiary i Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej (a więc wspomniany wcześniej Angelo Sodano).

Pytany, czy przypomina sobie rozmowy na ten temat w otoczeniu Wojtyły, stwierdził, że "z przyjaciółmi papież nie rozmawiał na te tematy, powiedzmy, służbowe". 

"Urzędy, jak urzędy, jedne działają sprawnie..."

Dziwisz w rozmowie podkreślał, że Jan Paweł II "sam nie mógł wszystkiego robić, bo od tego są urzędy watykańskie". 

Więc od razu wskazywał i przesyłał do urzędów, żeby tymi sprawami się zajmowali. A urzędy, jak urzędy, jedne działają sprawnie, drugie powoli. W każdym razie ta sprawa szła, nie została odłożona

- mówił arcybiskup senior archidiecezji krakowskiej. 

Kardynał kilkakrotnie mówił również, że Jan Paweł II "nie bał się takich spraw" i "nie uciekał od tych tematów". - Bolał [nad tym]. Dlatego te rozmaite dokumenty [słał] do biskupów amerykańskich, do Irlandii, a potem całego Kościoła. [One] przecież wypływały z jego troski. Troski o czystość Kościoła, a także troski o tych ludzi pokrzywdzonych - zapewniał.

Zobacz wideo Marek Lehnert: Przerost wiary prowadził Jana Pawła II do pewnej naiwności