Odnalazł się egzotyczny kot, który zbiegł z zoo w Poznaniu. Magellan zakończył swoją wyprawę

Po sześciu dniach dziki kot z poznańskiego zoo wrócił do domu. Wychłodzony i wyczerpany manul stepowy o imieniu Magellan został w czwartek znaleziony w okolicy ogrodu zoologicznego.

W środę 14 października zoo poinformowało, że jeden z małych manuli stepowych, drapieżnych ssaków z rodziny kotowatych, uciekł ze swojego wybiegu. Kot o imieniu Magellan spędził sześć dób poza zoo. Pracownicy tracili już nadzieję, że zwierzę przeżyło.

"Szanse są coraz mniejsze. To jest zwierzę bardzo płochliwe. To nie pies, który będzie stał i czekał na pomoc. On się przed ludźmi kryje. Może być nawet bardzo blisko nas, będziemy przechodzić tuż obok niego. Ale nie będziemy o tym wiedzieli, bo on się schowa" - mówili w środę pracownicy zoo poznańskiej "Gazecie Wyborczej".

Kot uciekł z wybiegu, który według opiekunów był doskonale zabezpieczony. Półroczny manul prawdopodobnie przeszedł po elektrycznym pastuchu i wydostał się z klatki.

Przerwaliśmy Magellanowi podróż życia, złapany, zdrów i niezadowolony, już w domku!!! Dziękujemy Panu z działek maltańskich za sygnał

- napisali pracownicy zoo na profilu na Facebooku.

W TVN24 pracownica zoo poinformowała, że kluczowe znaczenia miało zgłoszeniu jednego z mieszkańców.

Zadzwonił do nas i dał znać, że widział "kota" podobnego do tego, którego szukamy. Pracownicy zoo byli w pobliżu, więc szybko pojawili się na miejscu. I rzeczywiście okazało się, że pod samochodem siedzi nasz manul. Nie chciał z nami współpracować i nie cieszył się z powrotu do domu. Podejrzewam, że siedział pod autem, bo czyhał na gołębie, które znajdowały się na pobliskiej posesji

- opowiedziała tvn24.pl Ewa Zgrabczyńska.

Manul wrócił już do swoich pięciu braci i sióstr, przebywa na wybiegu.

Zobacz wideo Lewica chce powołania Rzecznika Praw Zwierząt. Co to za urząd?
Więcej o: