Ojciec Gużyński: Ani zmarli, ani Bóg się nie obrażą jeśli nie pójdziemy na cmentarz

Obowiązkowe noszenie maseczek na cmentarzach i lęk ludzi przed tłumami podczas Wszystkich Świętych budzi wiele skrajnych emocji. Jedni deklarują, że za wszelką cenę pojadą na cmentarze, aby postawić znicz, inni zaś tego dnia planują zostać w domu. Rozmawialiśmy z Ojcem Pawłem Gużyńskim, o tym, co jest najważniejsze w celebrowaniu Wszystkich Świętych.

Maria Lipińska: W Polsce rośnie liczba zakażeń, ale cmentarze są otwarte dla odwiedzających pod warunkiem noszenia maseczki. Niektórzy boją się, że podczas Wszystkich Świętych na cmentarzach będą tłumy i wzrośnie ryzyko zakażenia. Jak Ojciec odniósłby się do obecnej sytuacji?

Ojciec Paweł Gużyński, dominikanin: Dwa tygodnie temu, podczas liturgii, był czytany fragment z Księgi Koheleta, że "Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem".  Przytaczam ten tekst, bo on powinien przemówić do rozsądku. We wszystkim trzeba umieć znaleźć odpowiednią miarę w kontekście określonej sytuacji. Można to postrzegać także jeszcze w innym, ewangelicznym kontekście. W Ewangelii według św. Marka opisana jest sprzeczka Jezusa z faryzeuszami: "Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i był głodny on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom. I dodał: To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu". Faryzeusze byli zgorszeni tym, co Jezus im mówi. Wskazanie Ewangelii jest jasne, że podstawowa ludzka potrzeba, jaką jest głód, może usprawiedliwić naruszenie religijnego zakazu bądź nakazu. W tej perspektywie powinniśmy popatrzeć na to, co dzieje się w tej chwili.

Jeśli mamy tak potężne wzrosty zakażeń w Polsce, a odwiedziny na cmentarzach wiążą się zwykle z migracją ludzi w obrębie całego kraju, to rozum i pobożność właściwie rozumiana powinny nakłonić ludzi do pozostania w domach. Nic się złego z tego powodu nie stanie. Jeśli ktoś obawia się, że ta ważna tradycja może z tego powodu ucierpieć, gdy wyjątkowo w sytuacji pandemii nie odwiedzimy cmentarzy, to staje w sprzeczności z rozumem i mądrością duchową płynącą z Pisma Świętego.

A jak mają się do tego słowa o tym, że chodzenie na cmentarze to "wielka polska tradycja"?

Ojciec Gużyński: Tradycja, która dołączyła dzień zaduszny do Uroczystości Wszystkich Świętych, jest proweniencji średniowiecznej, wywodzi się ze zwyczajów mniszych. Zaczęto wówczas szerzej patrzeć na kwestię pamięci liturgicznej o naszych bliskich zmarłych. Oto, dzień po tym jak czci się Boga za Jego chwałę, która objawia się wszystkich świętych, należy również modlić się za wszystkich zmarłych, aby i oni dostąpili chwały nieba. Dlatego cmentarze powinniśmy odwiedzać drugiego listopada, a nie pierwszego. Podskórnie jednak bliżej nam do kultu zmarłych niż do wiary w obietnicę życia wiecznego. Stąd mamy przeświadczenie, że jeśli nie wypełnimy obowiązku odwiedzenia cmentarza, to przodkowie jakoś nam zaszkodzą. My naszych zmarłych się po prostu boimy. 

Czy Bóg się obrazi jeśli nie pójdziemy na cmentarz?

Ojciec Gużyński: W dobie pandemii, ani zmarli się nie obrażą, ani tym bardziej Pan Bóg, jeśli tym razem pozostaniemy w domach. Kontekst, w jakim się znaleźliśmy, powinien nakłonić nas do wstrzemięźliwości i dużej dozy rozsądku. Niestety ludzie i tak zrobią po swojemu, bo wciąż nie wierzą, że ten wirus zabija, a nakazy religijne często traktują z kompletnym niezrozumieniem ich sensu i celu. Gotowi są pójść na cmentarz po trupach. 

Co możemy zrobić, zamiast iść na cmentarz? Jak dobrze przeżyć Wszystkich Świętych?

Ojciec Gużyński: Raczej Wszystkich Świętych i dzień zaduszny. W tych nadzwyczajnych okolicznościach całkowicie wystarczy szczera modlitwa za naszych bliskich zmarłych. To jest kluczowa rzecz. Jeżeli pozostaniemy w domu i w wybranej przez siebie formie poświęcimy tym zmarłym naszą uwagę w modlitwie, to zrobimy wszystko, co jest potrzebne.

Ojciec Gużyński zaznaczył również, że brak jasnych oficjalnych komunikatów ze strony Kościoła w tej sprawie nasuwa wiele pytań i niejasności u wiernych. Duszpasterskim zadaniem biskupów i księży jest troska o to, aby wierni rozumieli sens Paschy, czyli przejścia ze śmierci do życia. Nie istnieje bowiem coś takiego, jak chrześcijański kult zmarłych.

Zobacz wideo Na cmentarzach może wkrótce zabraknąć miejsca
Więcej o: