Samobójstwo 12-latki. Miała być prześladowana na tle orientacji, ale minister już wie, że to nieprawda

12-letnia Zuzia miała popełnić samobójstwo z powodu prześladowania na tle orientacji seksualnej. Do takich nieoficjalnych informacji dotarła radomska "Wyborcza", ale - choć śledztwo dopiero ruszyło, a w sieci można znaleźć odpryski szykan - szef MEN przekonuje, że nic takiego nie miało miejsca.

Jak informuje radom.wyborcza.pl, powołując się na opinię jednego z nauczycieli, dziewczynka miała być zaszczuta przez rówieśników na tle orientacji seksualnej. Taką informację rozmówca "Wyborczej" miał dostać od innych uczniów.

W rozmowie z Gazeta.pl rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu prok. Beata Galas przekazała, że w poniedziałek wszczęto śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Śledczy zbadają też, czy 12-latka nie była nakłaniania do samobójstwa. Na razie prokuratura nie ma dowodów na to, że dziewczynka była prześladowana.

"Szykanowanie mogło trwać kilkanaście miesięcy"

Nieoficjalne ustalenia "Wyborczej" potwierdzają jednak to, co mówią uczniowie. "Szykanowanie nastolatki mogło trwać nawet kilkanaście miesięcy" - czytamy. 

W mediach społecznościowych wciąż można znaleźć wpis nastolatki na temat związku z inną dziewczyną. Część komentarzy jest wulgarna: "Dwie dz***i", "jak na was patrzę chce mi się wymiotować", "dwie dz***i j***ane lesbijskie k***y", "lesba", "fuj".

Minister już wie, że prześladowań nie było

W nocy z wtorku na środę na gmachu Ministerstwa Edukacji Narodowej pojawił się napis: "Dominik, Zuzia, Kacper, Michał. Twoje dziecko LGBT+". To imiona osób, w większości nastolatków, które popełniły samobójstwa ze względu na prześladowania. Minister Dariusz Piątkowski zwołał w tej sprawie konferencję prasową, na której ocenił, że aktu wandalizmu dokonali "barbarzyńcy, idioci". 

Jeden z dziennikarzy spytał o sprawę samobójstwa, które miało być spowodowane prześladowaniami na tle orientacji. - Nie słyszałem pana reakcji. Czy to znaczy, że budynek jest dla pana ważniejszy? - zapytał.

Ale spokojnie, spokojnie, spokojnie. Ja wiem, że pan emocjonalnie reaguje na pewne tematy, ale spokojnie. Pan dosyć emocjonalnie zadał to pytanie, tego pan nie zaprzeczy. Z informacji, które mamy nie było tam żadnej informacji o tym, aby jakikolwiek podtekst orientacji seksualnej wchodził w tym wypadku [w grę]. Przynajmniej ze strony dyrekcji szkoły mamy jednoznaczne informacje na ten temat

- odparł Piątkowski.

"Bardziej niż krwią dzieci, przejmuje się czerwoną farbą na murze"

Konferencja, prawdopodobnie ostatnia w tej roli dla Piontkowskiego, którego w przyszłym tygodniu zastąpi Przemysław Czarnek, wywołała oburzenie działaczy. 

"Ministra Piontkowskiego oburzyły jedynie napisy na murze. Zwołał nawet konferencję prasową. Nie po to, żeby tłumaczyć się ze swoich haniebnych zaniedbań. Nie po to, żeby podać się do dymisji. Nie po to, żeby przepraszać, bo system, którym kieruje, pozwala na samobójstwa dzieci. Nie po to, żeby przedstawić plan zapobiegania przemocy, prześladowaniom i krzywdom. Zwołał konferencję, żeby skarżyć się na napisy. Nazwał je barbarzyństwem, porównał do burzenia posągów Buddy przez talibów w Afganistanie" - pisze stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza. 

"Bo co kogo obchodzą martwe dzieciaki? Na pewno nie Piontkowskiego i jemu podobnych. Na pewno nie ludzi pozbawionych jakiejkolwiek moralności" - ocenia. 

Hubert Sobecki z Miłość Nie Wyklucza w rozmowie z Oko.press dodał, że jego zdaniem Piontkowski "bardziej niż krwią dzieci, przejmuje się czerwoną farbą na murze". - Ten człowiek tylko wyciera sobie gębę flagą, świętościami, tradycją i pustymi hasłami, a będąc w rządzie PiS realnie przyczynia się do przemocy wobec młodych osób LGBT - powiedział. 

"Mam dość rządu, którego receptą na problemy jest udawanie, że ich nie ma. Dzieci LGBT były, są i będą. Każde nienawistne słowo, każda uchwała celująca w osoby LGBT, każde oburzenie, że barbarzyńcy wypominają szczucie i bierność dokłada cegiełkę do systemu opresji, którym jest szkoła dla niehetonormatywnych osób" - pisze z kolei Maja Heban na łamach Noizza

Czytaj też: O samobójstwie myśli 2/3 młodzieży LGBT. Polska w haniebnej czołówce >>>

Potrzebujesz pomocy?

Polska znajduje się w czołówce europejskich krajów pod względem samobójstw wśród dzieci i młodzieży. Jeśli potrzebujesz pomocy, codziennie przez całą dobę możesz zadzwonić na Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży, pod bezpłatnym numerem telefonu 116 111. Swój problem możesz też opisać w wiadomości.

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, oprócz konsultacji dla najmłodszych, oferuje też pomoc rodzicom i nauczycielom, którzy obawiają się o bezpieczeństwo swoich podopiecznych. Więcej informacji znajdziesz na stronie fundacji.

Zobacz wideo Uzgodnienie płci w Polsce. Bodnar: Politycy mają wyrzut sumienia