Zielona Góra. Nastolatka zraniła nożem trzy koleżanki. "To bardzo dobra uczennica, skryta i cicha"

Prokuratura Okręgowa gromadzi materiał dowodowy w sprawie uczennicy, która zaatakowała nożem trzy koleżanki. Jeszcze dziś sprawa trafi do sądu rodzinnego. Rzecznik prokuratury podkreśla jednak, że 16-latka nie należy do osób zdemoralizowanych.

W środę 30 września Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze przekaże materiały dowodowe do sądu rodzinnego w sprawie 16-latki, która zaatakowała nożem trzy uczennice V LO. Następnie sąd przeprowadzi postępowanie wyjaśniające.

Rzecznik prokuratury o 16-latce, która zaatakowała nożem koleżanki. "To osoba skryta i cicha"

- Mamy tutaj do czynienia z osobą nieletnią, która dopiero ukończyła 16. rok życia. W związku z tym zgodnie z kodeksem karnym art. 10 oraz ustawą o nieletnich osoba taka podlega orzecznictwu przed sądem rodzinnym i nieletnich - powiedział w rozmowie w tvn24.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, Zbigniew Fąfera.

Sąd zadecyduje o tym, czy nastolatka będzie odpowiadała za swoje czyny jako osoba dorosła. Wtedy sprawa trafiłaby ponownie do prokuratury. - Może być taka sytuacja i tego nie wykluczamy. [...] Z tym że osobiście uważam, że obecnie nie ma przesłanek, żeby tę osobę traktować jak dorosłą. Jest to osoba, która nigdy nie popadała w konflikt z prawem. Nie jest to też osoba zdemoralizowana, wręcz przeciwnie. To bardzo dobra uczennica, skryta i cicha - przekonuje rzecznik.

16-latka zaatakowała swoje koleżanki we wtorek około godziny dziewiątej rano. Trzy przypadkowe uczennice V Liceum Ogólnokształcącego zostały lekko ranne. Mają rany pleców, a jedna z nich rozcięty łuk brwiowy. Nastolatka kilka dni wcześniej zamieszczała na portalach społecznościowych niepokojące wpisy. "Jutro podłogę pokryje krew" - po tym wpisie uczniowie zgłosili się do swoich nauczycieli.

We wtorek rano wychowawczyni wezwała 16-latkę na spotkanie, w którym uczestniczyła też pedagog i dyrektorka. Uznano, że nastolatka nie wróci na lekcje. - Została pod opieką psychologa, my wyszłyśmy wyjaśnić klasie całą sytuację. Ona wykorzystała sytuację, że pani pedagog uchylała okno i wybiegła z gabinetu do swojej klasy, gdzie z plecaka wyjęła noże - wyjaśniła dyrektorka szkoły Kamila Jur.