Bielsko-Biała. Były strażnik miejski miał zabić ciężarną żonę. Grozi mu dożywocie

Były strażnik miejski z Bielska-Białej zgłosił zaginięcie swojej ciężarnej żony. Dzień później ciało 33-latki zostało znalezione w lesie pod Będzinem. Mężczyzna odpowie za zabójstwo kobiety. Grozi mu nawet dożywocie.

18 października 2019 roku Piotr Sz. zgłosił zaginięcie swojej żony. Policjanci jednak uznali, że podawane przez mężczyznę okoliczności nie są spójne. Postanowili wszcząć śledztwo.

Bielsko-Biała. Niemal rok od zabójstwa 33-latki

Dzień po zgłoszeniu zaginięcia przypadkowa osoba natrafiła na ciało kobiety. Leżało ono w lesie przy drodze krajowej numer 1 w Siewierzu, nieopodal jej miejsca zamieszkania. Było przykryte gałęziami.

Jak zdołano ustalić, do zabójstwa miało dojść 17 października 2019 roku w godzinach wieczornych, zaś bezpośrednim powodem miał być konflikt rodzinny. Kobieta miała zostać uduszona i przewieziona w folii do lasu - przypomina TVN24.

Bielsko-Biała. Oskarżony nie przyznał się do wszystkich zarzutów

W poniedziałek Prokuratura Rejonowa w Bielsku-Białej skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Piotrowi Sz. Były strażnik miejski odpowie za zabicie swojej żony, będącej wówczas w szóstym miesiącu ciąży. Grozi mu dożywocie.

- Mężczyzna został oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, a zarazem o to, że używając przemocy wobec kobiety, doprowadził do przerwania ciąży. W wyniku tego zmarło dziecko - mówił Bogusław Strządała, szef Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ.

Oskarżony przyznał się do zarzutu zabójstwa, jednak nie przyznał się do faktu fizycznego i psychicznego znęcania się nad żoną, za co również będzie odpowiadał.

Piotr Sz. miał się znęcać nad Izabelą Sz. kilka miesięcy.

Zobacz wideo Mieszkaniec Bielan chciał sprzedać za 59 tys. dokumenty z II wojny światowej