Sejm. Napisał opinię dla Kidawy-Błońskiej, przesłuchiwano go 15 godzin. "Radykalne posunięcie"

Przez dwa dni przesłuchiwany był w prokuraturze konstytucjonalista dr hab. Michał Bernaczyk, który w kwietniu przygotował opinię zleconą przez Biuro Analiz Sejmowych na wniosek wicemarszałkini Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej - podaje tvn24.pl. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła marszałkini Elżbieta Witek, która stwierdziła, że "bezprawnie wykorzystano blankiet z logo Sejmu RP". Zdaniem Witek, było to "podszywanie się pod BAS".

W kwietniowej opinii sporządzonej na zlecenie Biura Analiz Sejmowych konstytucjonalista dr hab. Michał Bernaczyk z Uniwersytetu Wrocławskiego wskazywał m.in., że samorządy nie mogą przekazywać Poczcie Polskiej danych wyborców. Poczta Polska, zwracając się o przekazanie danych ze spisu wyborców powoływała się przy tym na decyzję premiera Mateusza Morawieckiego, która, jak stwierdził wówczas dr hab. Michał Bernaczyk, była wydana "z rażącym naruszeniem prawa".

Jak informował tvn24.pl, opinia została sporządzona na wniosek wicemarszałkini Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z Koalicji Obywatelskiej.

- Każdy z wicemarszałków ma prawo wnioskować o przygotowanie opinii na dowolny temat, ma prawo zlecić przygotowanie takiej opinii ekspertowi zewnętrznemu. Pani marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska 23 kwietnia zwróciła się do BAS-u z prośbą o to, by BAS skierował do wskazanego przez nią eksperta prośbę o to, by przygotował ekspertyzę - mówiła pod koniec kwietnia na konferencji prasowej marszałkini Sejmu Elżbieta Witek.

- Ta opinia nie jest opinią Biura Analiz Sejmowych, tylko opinią jednego z profesorów uczelni wrocławskiej na prywatne zamówienie, nie z BAS-u, tylko z zewnętrznego środowiska - dodała. Elżbieta Witek zwróciła uwagę na to, że na dokumencie znajdowało się logo Sejmu i BAS-u.

- Nie wiem, ile takich opinii na druku sejmowym może krążyć, ale ponieważ akurat ta została wychwycona, poleciłam skierowanie wniosku do prokuratury o możliwość popełnienia przestępstwa. Bezprawnie wykorzystano blankiet z logo Sejmu RP, a także logo BAS-u. Ktoś się podszywa pod Biuro Analiz Sejmowych - podkreślała Elżbieta Witek. Ostatecznie postępowanie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Dr hab. Michał Bernaczyk o przesłuchaniu w prokuraturze

Tvn24.pl podaje, że konstytucjonalista w połowie lipca został wezwany na przesłuchanie do warszawskiej prokuratury, które w ciągu dwóch dni miało trwać łącznie 15 godzin. - Wbrew faktom i wszelkiej logice próbowano wymóc na mnie oświadczenie, iż ta ekspertyza nie była sporządzona na zamówienie Biura Analiz Sejmowych - mówił dr hab. Michał Bernaczyk w rozmowie z portalem.

Jak stwierdził, "chodziło o zdyskredytowanie zawartości ekspertyzy". - Można było wyjaśnić wszystkie wątpliwości w dwie minuty przez telefon. Przez brak możliwości merytorycznej polemiki z tą ekspertyzą zdecydowano się na radykalne posunięcie - dodał konstytucjonalista. O szczegółach przesłuchania nie mógł jednak mówić ze względu na toczące się wciąż postępowanie.

Orzeczenie WSA ws. decyzji premiera Mateusza Morawieckiego

W kwietniu Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zaskarżył decyzję premiera Mateusza Morawieckiego polecającą Poczcie Polskiej przygotowanie wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym. Wybory te pierwotnie miały odbyć się 10 maja. Na podstawie decyzji szefa rządu Poczta Polska zwróciła się do samorządów o przekazanie spisów wyborców. W wielu przypadkach spotkała się z odmową.

RPO argumentował m.in., że decyzja Mateusza Morawieckiego była rażącym naruszeniem prawa, bo Poczcie Polskiej zostało zlecone zadanie, które nie leżało w sferze jej obowiązków.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie na wrześniowym posiedzeniu stwierdził nieważność tej decyzji. Jak czytamy w komunikacie Rzecznika Praw Obywatelskich, według sądu "decyzja rażąco naruszyła prawo i nie miała podstawy prawnej".

WSA wskazał, że jedynym organem uprawnionym do organizacji wyborów w dniu wydania decyzji na podstawie obowiązujących przepisów prawa była Państwowa Komisja Wyborcza, zaś organem zapewniającym jej obsługę było Krajowe Biuro Wyborcze. Nie istniały przy tym przepisy rangi ustawowej, które wyłączałyby stosowanie przepisów kodeksu wyborczego

- informuje biuro RPO. WSA uznał także, że decyzja premiera "wywołała w społeczeństwie stan niepewności".

Zobacz wideo Ryszard Czarnecki o powrocie Jarosława Kaczyńskiego do rządu