Kraśnik nie uchylił uchwały anty-LGBT. Miasto może stracić nawet 10 mln euro

Radni Kraśnika zadecydowali, że nie uchylą ustawy o "powstrzymaniu ideologii LGBT". Konsekwencje mogą być dotkliwe, bo ministra spraw zagranicznych Norwegii zapowiedziała, że gminy, które przyjmują homofobiczne regulacje, mogą pożegnać się z funduszami norweskimi. Dla Kraśnika oznacza to utratę nawet 10 mln euro.

We wtorek 22 września odbyła się sesja Rady Miasta Kraśnika, podczas której rozmawiano o uchyleniu homofobicznej ustawy dotyczący "powstrzymania ideologii LGBT". Dokument został przyjęty w maju 2019 roku. Radni nie spodziewali się wówczas, że wywoła to międzynarodowy skandal. W lutym 2020 roku współpracę z Kraśnikiem zawiesiła francuska gmina Nogent-sur-Oise, później na doniesienia o rosnącej liczbie "stref anty-LGBT" w Polsce zareagowała także Unia Europejska. Najważniejszą deklaracją okazały się jednak słowa ministry spraw zagranicznych Norwegii, która poinformowała, że gminy, które przyjmują deklaracje niezgodne z wartościami zawartymi w umowach partnerskich, nie będą mogły liczyć na fundusze unijne. Dla Kraśnika to duży cios, bo przez homofobiczną ustawę może stracić nawet 10 mln euro. 

Mieszkaniec Kraśnika:  Nie dostaniemy środków norweskich, mamy łatkę miasta homofobicznego

Wnioskodawcą projektu uchwały odrzucającego dokument z maja 2019 był radny Kraśnika Paweł Kurek. Samorządowiec wskazywał, że uchwałę o "powstrzymaniu ideologii LGBT" trzeba odrzucić ze względów etycznych i ekonomicznych.

- My, jako radni, nie możemy wykluczać lub przyczyniać się, by jakikolwiek mieszkaniec naszej wspólnoty czuł się wykluczony, choćby tylko jeden. Nie możemy przykładać do tego ręki. Liczę na to, że w tym głosowaniu przede wszystkim przeważy nasza etyka, ludzkość i wiara, która mówi: "kochajmy bliźniego jak siebie samego" - mówił Kurek, którego słowa cytuje OKO.press

Innego zdania byli m.in. radni Tomasz Saj, Jan Albiniak i Dorota Posyniak, którzy wskazywali m.in., że uchwała o "powstrzymaniu ideologii LGBT" nie jest dyskryminująca, ma charakter symboliczny i nie niesie ze sobą skutków prawnych. 

- Uchwała nie miała być próbą stygmatyzacji. Nasz Kraśnik to przyjazne, otwarte, zielone miasto. Ludzie są uśmiechnięci, życzliwi i gościnni. Uchwała nie uderza w ludzi [...] Osobiście jestem wierząca, silnie przywiązana do wartości tradycyjnych jak rodzina. Niepokoi mnie to, że ktoś próbuje zburzyć porządek tego świata. Z przykrością przyjęłam do uwagi, że społeczność zagraniczna, Skandynawowie, odebrali ją jako homofobiczna i dyskryminującą - mówiła Posyniak.

Zobacz wideo PiS kontra LGBT. Wypowiedzi polityków krzywdzą mniejszości

Po burzliwej dyskusji radni przystąpili do głosowania. Dziewięć osób było za uchyleniem uchwały, a 11 przeciwko. Oznacza to, że uchwała o "powstrzymaniu ideologii LGBT" wciąż obowiązuje. 

- Czuję się oszukany, rozczarowany, a nawet okradziony. Osoby, które wybraliśmy, nie patrzą na dobro mieszkańców. Nie dostaniemy środków norweskich, mamy łatkę miasta homofobicznego, ale to do radnych nie dociera - w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" skomentował Cezary Nieradko, gej z Kraśnika.