Ksiądz Wierzbicki nie żałuje poręczenia za Margot: Chciałem się przeciwstawić homofobii

Ksiądz Alfred Wierzbicki wyjaśnił, dlaczego zdecydował się podpisać poręczenie za aresztowaną Margot. Według duchownego wobec aktywistki zastosowano nieproporcjonalne środki. - Nie miałem żadnych wątpliwości, że należy tej osobie pomóc - dodaje ksiądz.

Ksiądz profesor Alfred Wierzbicki w programie "Kropka nad i" w TVN24 został zapytany o reakcje, jakie spotykają go po tym, jak wyraził swoje poparcie dla aktywistki LGBT. Duchowny przyznał, że jest "hałaśliwa garstka", która między innymi domaga się wyrzucenia go z Katedry Etyki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Zobacz wideo Protesty po aresztowaniu Margot

Ksiądz Alfred Wierzbicki o poręczeniu za Margot: Nie miałem żadnych wątpliwości, że należy tej osobie pomóc

- Ja oczywiście nie żałuję tego poręczenia, dlatego że doszedłem do takiego rozeznania, że w stosunku do Margot zastosowano nieproporcjonalnie środki. Chyba nie ma potrzeby wyjaśniania, rozwijania tego, że jest to represja (...). Nie miałem żadnych wątpliwości, że należy tej osobie pomóc. Zwłaszcza, że chciałem się przeciwstawić także eskalacji nienawiści i narastającej w Polsce homofobii - powiedział profesor.

Ksiądz Wierzbicki został też poproszony o komentarz do gestu i słów pod adresem ministra Zbigniewa Ziobry i Polski, które pojawiły się po opuszczeniu aresztu przez Margot. Dotyczy to zdjęcia i postu, który opublikowany został na Facebooku kolektywu "Stop Bzdurom". "Koledzy z więzienia kazali przekazać, że Ziobro jest jeb*** ch****. Niniejszym to czynię. Do zobaczenia ziomeczki - jeszcze do was wrócę" - napisano pod zdjęciem. Na fotografii widać z kolei Margot, która pokazuje środkowy palec i trzyma tablicę do gry w Scrabble, na którym widnieje napis "Polsko ty hóju przestań mi Margot aresztować".

Duchowny przyznał, że taki komunikat wzbudził w nim zdziwienie. - W tym sensie, że pomyślałem: "to nie jest właściwy język. (To) moim zdaniem język, który szkodzi sprawie LGBT, temu środowisku naprawdę bardzo dzisiaj napiętnowanemu" (...). To był raczej rodzaj konfuzji, zmieszania niżeli zaskoczenia. Ale zmieszania też dlatego, że rozumiem, ile wściekłości przeżywa. Ja nie znam jej, nigdy jej nie spotkałem, ale słyszałem, że jest to osoba o wielkim potencjale intelektualnym i to też jest w jakimś kontraście - mówił dalej o aktywistce.

Profesor Alfred Wierzbicki wyraził też nadzieję, że sytuacja będzie się pozytywnie rozwijać i że nastąpi atmosfera dialogu i wymiany zdań, "które w nikogo nie uderzają, nikogo nie obrażają".