Koszalin. Emeryt zjadł cukierka za 40 groszy i nie zapłacił. Zapadł prawomocny wyrok

70-letni mieszkaniec Szczecina, który został oskarżony o kradzież cukierka o wartości 40 groszy, jest winny popełnionego czynu - orzekł Sąd Okręgowy w Koszalinie. Za zjedzenie śliwki w czekoladzie w jednym z kołobrzeskich sklepów i niezapłacenie za nią mężczyzna musi uiścić grzywnę w wysokości 20 złotych.

Przed Sądem Okręgowym w Koszalinie zapadł we wtorek wyrok w sprawie 70-letniego mężczyzny, pana Romana, który w lipcu 2019 roku podczas wakacji w Kołobrzegu zjadł w jednym z lokalnych sklepów śliwkę w czekoladzie i nie zapłacił za nią. Później tłumaczył, że tylko degustował słodycze. O sprawie zrobiło się głośno, gdy sąd pierwszej instancji skazał mężczyznę na karę miesiąca ograniczenia wolności z obowiązkiem nieodpłatnej pracy na cele społeczne przez 20 godzin. Mężczyzna zaskarżył wyrok, a sprawę nagłośnił w mediach.

Czytaj też: Emeryt zjadł śliwkę w czekoladzie bez płacenia i został skazany. Teraz prokurator chce łagodniejszego wyroku

Koszalin. Zjadł cukierka za 40 groszy, będzie musiał ponieść karę. Sąd mówił o "naganności"

Teraz Sąd Okręgowy orzekł, że "70-letni emeryt ze Szczecina jest winny kradzieży cukierka o wartości 40 groszy". Skazano go na 20 złotych grzywny. Sąd zdecydował, że mężczyzna nie będzie musiał opłacać kosztów postępowania odwoławczego w kwocie 100 złotych - obciążono nimi Skarb Państwa. Wyrok jest prawomocny.

Wcześniej do wyroku sądu pierwszej instancji krytycznie odnosiła się Prokuratura Rejonowa w Kołobrzegu. Nie kwestionowała ona naganności samego czynu mężczyzny, ale wskazywała, że wymiar kary jest nieadekwatny i powinno się odstąpić od jego wymierzania, przy jednoczesnym uznaniu winy mężczyzny.

Sąd Okręgowy wziął stanowisko prokuratury pod uwagę. Sędzia orzekający podkreślił jednak, że nie oznacza to, że "w całości się zgodzi" z argumentacją i dodał, że kara 20 złotych grzywny jest najniższą, jaką można było zasądzić w tej sytuacji. Sąd, odnosząc się do działania 70-latka, który zjadł cukierka za 40 groszy, podkreślił też, że istotą jest "naganność tego typu zachowań".

Prowadzi ono do pobłażania tego typu zachowań. Ten pan wszedł do sklepu, zjadł cukierka i nie zapłacił za niego. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację, że każda tu z obecnych na sali rozpraw osób prowadzi mały, osiedlowy sklep i tylko 20-30 klientów spróbuje jednego cukierka, zje jedną bułkę, czy jedno jabłko. To taki przedsiębiorca szybko musiałby zamknąć prowadzony przez siebie interes 

- mówi podczas uzasadnienia wyroku sędzia Żmuda, cytowany przez TVN 24.