IPN przegrał przed sądem ws. pomnika w Dąbrowie Górniczej. Według instytutu "to symbol komunizmu"

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Instytutu Pamięci Narodowej ws. pomnika "Bohaterom Czerwonych Sztandarów" w Dąbrowie Górniczej - ustalił portal Gazeta.pl. IPN utrzymywał, że monument powinien zostać usunięty. Postanowienie instytutu zostało uchylone przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. NSA tę decyzję podtrzymał.

W grudniu 2018 r. wojewoda śląski Jarosław Wieczorek zwrócił się do Instytutu Pamięci Narodowej z wnioskiem o opinię ws. pomnika "Bohaterom Czerwonych Sztandarów" w Dąbrowie Górniczej. 

IPN uznał, że pomnik "symbolizuje komunizm" i stwierdził, że powinien zostać usunięty. Jak zaznaczał instytut, "sporny pomnik został odsłonięty w dniu 8 listopada 1970 r. w ramach obchodów 53. rocznicy wybuchu rewolucji bolszewickiej w Rosji".

Z tym stanowiskiem nie zgodziły się władze miasta.

"Instytut interpretuje ten dzień jako rocznicę wybuchu rewolucji październikowej, a tymczasem w Zagłębiu Dąbrowskim jest on związany z wydarzeniami z roku 1918, które doprowadziły do powstania w regionie zalążków władz lokalnych, które poparły powołany przez Józefa Piłsudskiego niepodległościowy rząd" - komentował w marcu ubiegłego roku ratusz.

Na początku lat 90. mieszkańcy Dąbrowy Górniczej zadedykowali pomnik Jimiemu Hendrixowi, chcąc ochronić monument przed wysadzeniem. Na monumencie znalazł się wówczas napis "Jimiemu Hendrixowi. Kurtowi Cobainowi. Make love not war. War is over. Wszystkim, których kochają wolność". W 2006 r. na pomniku znalazła się nowa tablica pamiątkowa: "Bohaterom czerwonych sztandarów. Dąbrowiakom. Twórcom dziejów walk o narodowe i społeczne wyzwolenie".

- Jest to historia naszego regionu, o której powinniśmy pamiętać. Dla wielu osób ten pomnik jest po prostu pomnikiem Hendrixa, charakterystycznym miejscem spotkań i jednym z symboli miasta, który wkomponował się w jego krajobraz - tłumaczył prezydent Dąbrowy Górniczej Marcin Bazylak.

NSA oddala skargę kasacyjną Instytutu Pamięci Narodowej

IPN mimo protestów miasta podtrzymał swoją opinię. Gmina zaskarżyła ją więc do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który w styczniu tego roku uchylił postanowienie instytutu.

Według WSA instytut w swojej opinii posługiwał się "mało precyzyjnymi sformułowaniami" i nie przedstawił jednoznacznej, przekonującej oceny. Co więcej, nie wziął też pod uwagę wszystkich argumentów przedstawionych przez władze Dąbrowy Górniczej, "nie ustosunkował się w sposób merytoryczny do zarzutów i argumentów wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy".

Instytut Pamięci Narodowej w maju złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jak ustalił portal Gazeta.pl, 20 sierpnia na posiedzeniu niejawnym skarga została oddalona. Orzeczenie jest prawomocne.

Zobacz wideo Wicepremier Emilewicz o przyszłości programu "Mój prąd": Pracujemy nad tym
Więcej o: