14-letnia Roksana odnaleziona w Bolesławcu. Zidentyfikowano też 30-letniego mężczyznę

Białostocka policja poinformowała o zakończeniu poszukiwań 14-letniej Roksany. Dziewczyna, która ostatni raz była widziana 7 września, odnalazła się w Bolesławcu. Zidentyfikowano też 30-letniego mężczyznę, z którym spotkała się na stacji PKP. Jak ustalił TVN24, prokuratura wszczęła już śledztwo w sprawie "zwerbowania podstępem małoletniej w celu jej wykorzystania", czyli przestępstwa kodeksowo określanego mianem handlu ludźmi.

14-letnia Roksana ostatni raz widziana była w poniedziałek 7 września około godziny 9 rano przy szkole podstawowej numer 4 w Bielsku Podlaskim. Nastolatka nie pojawiła się jednak na lekcjach. Z ustaleń policji wynika, że późnym wieczorem dziewczyna dojechała pociągiem do Bolesławca w województwie dolnośląskim. Nagrania z monitoringu pokazały, że na tamtejszej stacji PKP spotkała się z ok. 30-letnim mężczyzną. Policja opublikowała później jego portret pamięciowy

Zobacz wideo Uciekał przed radiowozem i potrącił policjanta

Roksana odnaleziona w Bolesławcu. Prokuratura bada, czy nie doszło do handlu ludźmi

Jak informuje TVN24, poszukiwania dziewczyny zakończyły się powodzeniem. W sobotę rano zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku przekazał bowiem, że 14-latka została odnaleziona w rejonie Bolesławca. Nic jej się nie stało. Dodano, że mężczyzna, z którym Roksana Guzowska spotkała się na stacji, również został zidentyfikowany. 

Reporterka TVN24 ustaliła, że nastolatkę odnaleziono w opuszczonym budynku w lesie w okolicach Bolesławca. "To było miejsce odludne, prawdopodobnie jakaś piwnica. Teraz pytanie, czy poszła tam sama, dobrowolnie, czy została tam doprowadzona podstępem" - mówiła reporterka.

Adam Naumczuk, prokurator Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim, jeszcze w piątek mówił, że prokuratura wszczęła już śledztwo "w sprawie zwerbowania podstępem małoletniej w celu jej wykorzystania". "Czyli przestępstwo z artykułu 189 paragraf 1 Kodeksu karnego, kodeksowo określane mianem handlu ludźmi" - tłumaczył w TVN24. Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów. 

Więcej o: