Nowe informacje ws. lotu Dudy. TVN 24: SOP nie powiadomił lotniska. "Koledzy dzwonili do kierownika"

Gdyby Służba Ochrony Państwa poinformowała lotnisko w Babimoście, że prezydent się spóźni, byłaby szansa na ściągnięcie na miejsce drugiego kontrolera lotu - wynika z informacji, do których dotarł portal tvn24.pl. Tak się jednak nie stało, a samolot z Andrzejem Dudą na pokładzie wystartował w lipcu bez wydanej zgody wieży kontroli lotów na start. Dwóch pilotów zostało zawieszonych. Zarząd PLL LOT S.A. odniósł się do sprawy.

Są nowe informacje w sprawie lotu prezydenckiego embraera, który 2 lipca startował z prezydentem Andrzejem Dudą z lotniska w Babimoście (w pobliżu Zielonej Góry) bez wydanej zgody na start. Jak ujawnili wówczas dziennikarze "Gazety Wyborczej" i tvn24.pl, czarterowany przez rząd od LOT-u samolot wystartował z płyty lotniska po godzinie 22, gdy pracę skończył już kontroler lotów (zgodnie z procedurami nie mógł jej przedłużyć nawet o minutę). Wcześniej prezydencka kolumna miała opóźnienie i przyjechała na lotnisko później, niż w było to w planach. LOT zgłosił incydent do Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych dopiero tydzień po zdarzeniu (choć należy to zrobić w ciągu 72 godzin), a dwóch pilotów zostało zawieszonych w obowiązków. Dziennikarze tvn24 wskazywali też, że na pokładzie prezydenckiego była młoda kapitan, która nie miała wszystkich aktualnych uprawnień do lądowania i musiał jej towarzyszyć instruktor. LOT stanowczo zaprzecza jednak takiej wersji zdarzeń.

Czytaj więcej: Paczuska o kłopotach ze startem samolotu Dudy w Babimoście. "Kontroler strzelił focha?". Lasek: Wstyd

Lot Andrzeja Dudy z Babimostu. TVN 24: SOP nie przekazał lotnisku, że prezydent się spóźni

Teraz na jaw wychodzi kolejna informacja - gdyby lotnisko w Babimoście wiedziało, że prezydent się spóźni, "byłaby szansa na ściągnięcie drugiego kontrolera". Jak wynika z ustaleń tvn24.pl, lotnisko powinna powiadomić Służba Ochrony Państwa - świadczy o tym treść porozumienia zawartego przez SOP z Polską Agencją Żeglugi Powietrznej. Jednak przekaz informacji nie zadziałał.

 Gdyby dotarła do nas wcześniej informacja, że samolot będzie startował po 22, byłaby szansa na ściągnięcie drugiego kontrolera. Niestety zaczęliśmy działać, dopiero gdy kolumna przyjechała na lotnisko. Koledzy dzwonili do kierownika zmiany służb ruchu lotniczego do Warszawy, ale w tym czasie nie mógł już nic zrobić

- mówi w rozmowie z portalem tvn24.pl anonimowy rozmówca z Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, który zna okoliczności incydentu.

Z treści porozumienia zawartego w 2019 roku przez SOP i PAŻP wynika, że oficer SOP powinien powiadomić w przypadku "opóźnienia startu statku powietrznego o statusie 'HEAD' z przyczyn znanych SOP". Jednak rzecznik SOP, ppłk Bogusław Piórkowski, poinformował w rozmowie z tvn24.pl, że zapisy porozumienia są przestrzegane, a SOP przekazuje informacje np. wtedy, gdy opóźnienie startu samolotu wynika z "działań ochronnych służby". Odsyła też do Kancelarii Prezydenta, który - jak twierdzo - jako organizator powinna tę informację przekazać. Z kolei dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta Marcin Kędryna przekazał, że kancelaria nie przekazuje informacji do PAŻP. 

Jak dowiedział się portal tvn24.pl, za organizację współpracy na linii SOP-PAŻP jest odpowiedzialny wiceprezes agencji ds. żeglugi powietrznej, ale to stanowisko jest nieobsadzone od pół roku. PAŻP utrzymuje, że nie ma to wpływu na jakość współpracy.

Sprawę startu prezydenckiego samolotu bez zgody wydanej przez kontrolę lotów wyjaśnia Państwowa Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

Do sprawy odniósł się Zarząd PLL LOT, który w piśmie wysłanym do naszej redakcji stwierdza, że "nieprawdą jest (...), że na pokładzie prezydenckiego lotu była kapitan, która nie miała aktualnych uprawnień do lądowania. Załoga lotnicza wykonująca rejs posiadała wszelkie przewidziane prawem i przepisami uprawnienia. W przedmiotowym rejsie nie były wykonywane żadne elementy szkoleniowe, dopuszczające, czy wznawiające uprawnienia któregokolwiek z członków personelu lotniczego."

Zobacz wideo Adam Niedzielski i Zbigniew Rau dołączyli do rządu. Duda: "Kontynuacja i wielkie wyzwania"