Szkoły chcą podpisów ws. ryzyka "nieodwracalnego uszkodzenia płuc lub zgonu" dziecka. Komentarz MEN

W szkołach i przedszkolach w Polsce rodzice dostają do podpisu niepokojące oświadczenia, w których mają zrzec się roszczeń związanych z ryzykiem "nieodwracalnego uszkodzenia płuc lub zgonu" dziecka z powodu COVID-19. Placówki twierdzą, że podpisanie dokumentów jest obowiązkowe. "Nie istnieje podstawa prawna zobowiązująca rodzica do podpisywania oświadczenia" - komentuje MEN.

Po rozpoczęciu roku szkolnego z polskich szkół i przedszkoli zaczęły spływać niepokojące informacje, że w niektórych placówkach opiekunom prawnym dzieci nakazuje się podpisanie oświadczeń o "świadomości ryzyka i zrzeczenia się ewentualnych roszczeń w przypadku zakażenia koronawirusem".

Zobacz wideo Powrót do szkół. „Mam poczucie, że ostatnie miesiące zostały zmarnowane”

Szkoła. Niepokojące oświadczenia. "Ryzyko nieodwracalnego uszkodzenia płuc"

W zależności od szkoły czy przedszkola treść oświadczeń była różna. W niektórych treść dokumentu brzmiała: 

"Oświadczam, że oddając dziecko pod opiekę szkoły działającej w czasie stanu pandemii COVID-19: jestem świadomy/świadoma istnienia licznych czynników ryzyka grożących zarażeniem się COVID-19: a) dziecku, b) rodzicom/opiekunom, c) innym domownikom, i w przypadku zachorowania nie będę wnosił skarg i zażaleń" (Zespół Szkół Ogólnokształcących Integracyjnych nr 7 w Krakowie) czy też "Oświadczam, że jestem świadomy ryzyka COVID - 19 zarówno u dziecka, nas rodziców/opiekunów prawnych, innych domowników jak i pracowników przedszkola oraz o odpowiedzialności za podjętą decyzję związaną z przyprowadzaniem dziecka na zajęcia opiekuńcze, jak i dotarciem dziecka do placówki" (taką deklarację dostali do podpisu rodzice dzieci jednego z warszawskich przedszkoli).

W innych, np. w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Elblągu, deklaracja zawierała sześć punktów, a jeden z nich - jak cytowała Wirtualna Polska - brzmiał: "Jako rodzic/prawny opiekun rozumiem i akceptuję powyższe ryzyko zakażenia oraz ryzyko powikłań COVID-19, w tym nieodwracalne uszkodzenie płuc i zgon".

Rodzice zaczęli nagłaśniać sprawę w mediach społecznościowych, a o komentarz poproszono Ministerstwo Edukacji Narodowej. Wynika z niego, że oświadczenia nie mają mocy prawnej, a placówki nie mogą żądać od rodziców, by zrezygnowali z dochodzenia roszczeń ws. ewentualnego zakażenia lub śmierci z powodu COVID-19.

W obowiązującym systemie prawnym nie istnieje podstawa prawna zobowiązująca rodzica do podpisywania oświadczenia "o świadomości ryzyka i zrzeczeniu się ewentualnych roszczeń w przypadku zakażenia koronawirusem

- powiedziała cytowana przez Onet i PAP rzeczniczka prasowa resortu, Anna Ostrowska. Jak podkreśliła, podpisanie oświadczeń nie sprawi, że rodzice bądź opiekunowie prawni dziecka zostaną pozbawieni możliwości dochodzenia roszczeń i ubiegania się o ewentualne odszkodowania z powodu zakażenia koronawirusem. - Ocena zasadności takiego roszczenia będzie każdorazowo przedmiotem rozstrzygnięcia właściwego sądu - zaznaczyła.

- Szkoły, przedszkola i żłobki nie mogą wymagać od rodziców podpisywania oświadczeń, na mocy których rodzice braliby na siebie pełną odpowiedzialność za infekcje spowodowane koronawirusem. Powód tego jest prosty - rodzice nie mogą wziąć na siebie odpowiedzialności za coś, na co konkretnie nie mają wpływu - mówiła z kolei w rozmowie z TOK FM dr Iga Kazimierczyk, prezeska fundacji "Przestrzeń dla edukacji".

W szkole Twojego dziecka poproszono Cię o podpisanie się pod oświadczeniem, do którego treści masz wątpliwości? A może masz inną historię związaną z edukacją w czasie pandemii, którą chcesz się podzielić? Napisz do nas na adres redakcjagazetapl@agora.pl

Więcej o: