Wybuch gazu w Białymstoku. Policja podaje możliwe przyczyny. "Nowe ustalenia są szokujące"

W poniedziałek w Białymstoku doszło do wybuchu gazu w jednym z domów przy ulicy Kasztanowej. W chwili eksplozji w budynku przebywała czteroosobowa rodzina. Niestety nikogo nie udało się uratować. Według wstępnych ustaleń policji doszło do rozszerzonego samobójstwa.

- Śledczy dalej pracują na miejscu wybuchu. Nowe ustalenia są szokujące. Wszystko wskazuje na to, że mamy tu do czynienia z rozszerzonym samobójstwem. W tej chwili wykonujemy oględziny wewnątrz budynku - powiedział podczas konferencji prasowej podinsp. Tomasz Krupa, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku

Wybuch gazu w Białymstoku. Prawdopodobną przyczyną mogło być samobójstwo rozszerzone

Jak informuje "Kurier Poranny", policja potwierdziła, że na ciałach ofiar były rany kłute. Mężczyzna mieszkający w domu miał wcześniej "wielokrotnie grozić rodzinie" i był dobrze znany policji. 

- Trzy ofiary miały na ciele rany cięte i kłute. Na ciele czwartej z ofiar stwierdzono pętlę wisielczą, co wskazuje na samobójstwo - dodał Krupa. 

Zobacz wideo Uciekał przed radiowozem i potrącił policjanta

Na miejscu wciąż pracują policjanci, prokurator, strażacy i inspekcja budowlana.

- Okna i drzwi zostały wyrzucone na zewnątrz. Na ulicy mężczyzna restytuował dziewczynkę. Kiedy strażacy weszli wcześniej do środka, to zakręcili gaz i znaleźli trzy osoby dorosłe bez czynności życiowych. Wszystkich ewakuowaliśmy na zewnątrz i przekazaliśmy pogotowiu. Mimo prowadzonej resuscytacji nie udało się przywrócić czynności życiowych - relacjonował wcześniej jeden ze strażaków.

W chwili wybuchu w budynku przebywała czteroosobowa rodzina: dziewczynka w wieku ok. 10 lat oraz rodzice i babcia dziecka. Druga z córek przebywała poza domem - obecnie jest pod opieką psychologów. 

Więcej o: