Jacek Jaśkowiak o homofobicznych ciężarówkach: Kojarzą się z hitlerowskimi szczekaczkami

- Mnie osobiście, te ciężarówki kojarzą się z hitlerowskimi szczekaczkami (...). To nie do przyjęcia, żeby ludzie idący ulicami miasta musieli słuchać tych kłamstw i bredni - powiedział prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, komentując ciężarówki z homofobicznymi hasłami jeżdżące po ulicach polskich miast. Na mocy zakazu ustanowionego przez Jaśkowiaka od tego tygodnia ciężarówki mogą jeździć po ulicach Poznania, ale nie mogą emitować żadnych dźwięków.

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak odniósł się do problemu homofobicznych ciężarówek należących do konserwatywnej fundacji Pro-Prawo do życia, które jeżdżą po ulicach polskich miast oklejone homofobicznymi i niezgodnymi z prawdą hasłami (m.in. "czego lobby LGBT chce uczyć dzieci?" "4-latki masturbacji, 6-latki wyrażania zgody na seks" - informacje te nie znajdują potwierdzenia w żadnych oficjalnych danych ani w dokumentach dotyczących lekcji edukacji seksualnej - red.). Na furgonetce znajduje się też napis "Stop pedofilii", a przez głośniki wykrzykiwano homofobiczne hasła. W środę grupa Stonewall poinformowała o przełomie - Poznań stał się pierwszym polskim miastem, które znalazło sposób na "wyciszenie" ciężarówek. Od teraz mogą one nadal jeździć po ulicach, ale ich kierowcy nie mają prawa emitować żadnego dźwięku z głośników pojazdów. Jeśli zakaz zostanie złamany - może interweniować policja.

Zobacz wideo "Stop bzdurom" - okrzyki na Krakowskim Przedmieściu

Jaśkowiak o homofobicznych ciężarówkach: Kojarzą się z hitlerowskimi szczekaczkami

- W przestrzeni publicznej naszego miasta nie ma miejsca na wycie z megafonów i sączenie do uszu mieszkańców tego typu nienawistnych haseł. To nie do przyjęcia, by ludzie idący ulicami musieli słuchać tych kłamstw i bredni - powiedział w rozmowie z Onetem Jacek Jaśkowiak, komentując decyzję Poznania ws. furgonetek. 

Jeżdżenia ciężarówką po mieście nie można w żaden sposób nazwać zgromadzeniem. Nie mogliśmy zatem pozwolić, by jej właściciele nadawali z niej komunikaty głosowe i wykrzykiwali przez megafon swoje hasła. (...) One smrodzą i hałasują. Zakłócają spokój w przestrzeni publicznej, negatywnie oddziałując na otoczenie. Ofiarą ich działalności pada każdy mieszkaniec

- mówił samorządowiec.

Jak dodał, do ich "wyciszenia" wykorzystano obowiązujące przepisy, ale docelowo potrzebne są rozwiązania na poziomie ustawodawczym.

Ustawodawca powinien zakazać tego typu działalności "marketingowej". W cywilizowanym kraju takie formy prezentowania swoich poglądów powinny być eliminowane. Mnie osobiście te ciężarówki kojarzą się z hitlerowskimi szczekaczkami

- podkreślił Jaśkowiak, dodając, że "ma wielki problem z brakiem reakcji Kościoła na ten hejt". - Polecałbym lekturę Dekalogu zarówno niektórym duchownym, jak i osobom, które głoszą homofobiczne hasła za pomocą swoich ciężarówek - skwitował.

Jak zakaz dotyczący używania "szczekaczek" w homofobicznych ciężarówkach wygląda w praktyce? Posłanka Lewicy Katarzyna Ueberhan poinformowała o, że w piątek doszło do obywatelskiego zatrzymania furgonetki, która miała włączone nagłośnienie. Policja odmawiała ukarania kierowcy pojazdu. Jak dodała, ostatecznie funkcjonariusze postanowili w końcu nałożyć mandat na kierowcę homofobusa, ale mandaty dostali również aktywiści, którzy wnioskowali o jej zatrzymanie. "Presja ma sens! Ale i cenę - furgon pojechał dalej, włączył znów nagłośnienie, a my po odmówieniu przyjęcia mandatu, spotkamy się w sądzie za - 'stanie na pasach'" - napisała. Wcześniej, jak relacjonowała, policja prosiła aktywistów o "podanie definicji urządzenia nagłaśniającego" i nazywała ich działanie "złośliwością". 

Więcej o: