Policja w domach zatrzymanych po piątkowym proteście. Rzecznik KSP: Weryfikacja miejsca zamieszkania

Policja pojawiła się w domach osób zatrzymanych po piątkowym proteście na Krakowskim Przedmieściu. Do manifestacji doszło po aresztowaniu aktywistki LGBT Margot. - Policjanci weryfikowali miejsca zamieszkania - mówi rzecznik KSP.
Zobacz wideo Wanda Nowicka podeszła do Dudy po zaprzysiężeniu. Wręczyła mu list

Jak poinformował portal OKO.press, w domach osób zatrzymanych po proteście w obronie Margot w niedzielę i poniedziałek pojawiła się policja. Funkcjonariusze mieli m.in. przepytywać rodzinę, znajomych i sąsiadów zatrzymanych. Dr Piotr Kładoczny, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, w rozmowie z portalem powiedział, że "wywiad środowiskowy to normalna praktyka w przypadku poważnych przestępstw". Dodał, że jego zdaniem w tej sprawie takiej konieczności nie było, bo w tej sprawie są liczne nagrania, na których dokładnie widać, co tam się działo. - Trzeba sobie zadać pytanie, czy wobec błahych zarzutów, z jakimi mamy do czynienia [udział w nielegalnym zgromadzeniu - red.], takie działania policji nie są formą szykany - powiedział Kładoczny.

Policja w domach osób zatrzymanych po piątkowym proteście. Rzecznik KSP: Weryfikacja miejsca zamieszkania

Do sprawy odniósł się rzecznik Komendy Stołecznej Policji. - Policjanci weryfikowali miejsca zamieszkania. Jest to prosty sposób, ułatwiający dalsze czynności - mówił na antenie TVN24 rzecznik KSP, nadkom. Sylwester Marczak. Dodał, że takie działania policja podejmuje w przypadku wszystkich przestępstw. - Ta sprawa nie różni się od innych niczym, oprócz jednego: że jest medialna i próbuje się na siłę wciągnąć w to policjantów. Podkreślam raz jeszcze: zadanie policjantów polegało na potwierdzeniu, że adres, który został wskazany, jest tym właściwym adresem do korespondencji - dodał.

Po piątkowej demonstracji w Warszawie, do której doszło na Krakowskim Przedmieściu, policja zatrzymała 48 osób. Wszystkie usłyszały zarzuty czynnego udziału w zbiegowisku, zaś pięć osób usłyszało dodatkowe zarzuty uszkodzenia radiowozu i naruszenia nietykalności policjanta. Objęte zostały one policyjnym nadzorem.

Do protestu doszło po aresztowaniu na dwa miesiące aktywistki LGBT Małgorzaty S., która używa pseudonimu Margot. Wobec aktywistki toczą się dwa postępowania. Jest podejrzewana o czyn chuligański za zniszczenie oklejonej homofobicznymi hasłami furgonetki fundacji Pro - Prawo do Życia oraz zaatakowanie jej kierowcy, a także o zawieszenie tęczowych flag na warszawskich pomnikach, do czego doszło w nocy z 28 na 29 lipca. Flagę zawieszono m.in. na figurze Jezusa, która znajduje się przed kościołem pod wezwaniem Św. Krzyża. W tej sprawie toczy się z kolei postępowanie o obrazę uczuć religijnych i znieważenie pomników.