Protesty na Białorusi. Sierakowski: Ta rewolucja jest dowodzona przez kobiety. Funkcjonariusze wariują

Dziennikarz "Krytyki Politycznej" i "Polityki" Sławomir Sierakowski relacjonuje powyborcze protesty na Białorusi z Mińska. Po wydarzeniach ostatnich dni ocenił, że trwająca rewolucja jest dowodzona głównie przez kobiety, które dają pokaz niezwykłej odwagi.

Protesty na Białorusi trwają od niedzieli 9 sierpnia. Demonstranci sprzeciwiają się trwającej od ponad ćwierćwiecza władzy Alaksandra Łukaszenki i fałszowaniu wyborów. W wyniku starć manifestujących ze służbami mundurowymi zginęły już dwie osoby, a 200 zostało rannych. Zatrzymano kolejnych sześć tysięcy.

Protest w fabryceBiałoruś. Pracownicy fabryki nie uznali wyników wyborów [WIDEO]

Sierakowski: Milicjanci trochę nie wiedzą, co zrobić z kobietami

Wydarzenia na Białorusi relacjonują dziennikarze z wielu krajów. W Mińsku pracuje m.in. dziennikarz "Krytyki Politycznej" i "Polityki" Sławomir Sierakowski, który w programie "Dzień po dniu" na antenie telewizji TVN24 zwrócił uwagę na ważną rolę kobiet w protestach.

- Ta rewolucja generalnie jest dowodzona przez kobiety. Pokaz ich odwagi jest niewiarygodny. Cały dzień przed TSUM-em [domem towarowym - red.] na prospekcie Niepodległości stały obok milicji i nie robiło to na nich wrażenia, a biorąc pod uwagę poprzedni dzień i noc pełną przemocy, to trzeba mieć wyjątkową odwagę, żeby stać pół dnia na ulicy z wyciągniętą ręką - powiedział Sierakowski.

Białoruś: już dwie ofiary śmiertelne starć opozycji i milicji. 'Ta paskudna władza zabiła mego syna'Białoruś. Noblistka do Łukaszenki: Odejdź, póki nie jest za późno

Dziennikarz stwierdził też, że funkcjonariusze białoruskich służb mundurowych nie do końca wiedzą, co zrobić z protestującymi kobietami i "trochę wariują". Zauważył jednocześnie, że to właśnie kobiety zajęły we środę okolice stacji metra Puszkinskaja, która wraz z Kamienną Gorką stała się "Majdanem Mińska". 

Biełsat TV informuje, że w środę 12 sierpnia w wielu białoruskich miastach odbyły się pokojowe manifestacje kobiet. Uczestniczki tego typu wydarzeń organizowały się za pośrednictwem czatów. 

- Zainspirowały nas kobiety, które stworzyły zjednoczony sztab opozycji. To przykład silnych kobiet, nie bały się niebezpieczeństwa. Chcemy wyrazić naszą solidarność z nimi. Widzimy też, co dzieje się wieczorami. To boli i przeraża. Dlatego wyszliśmy, by zaprotestować przeciwko takim okrutnym działaniom - powiedziała uczestniczka jednego z kobiecych protestów. 

Protesty po wyborach na Białorusi

Wybory prezydenckie na Białorusi zakończyły się w niedzielę 9 sierpnia. Sterowana przez reżim Alaksandra Łukaszenki Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła, że wygrał je urzędujący prezydent, zdobywając ponad 80 proc. głosów. Organizacje międzynarodowe, w tym Unia Europejska, uznały, że wybory te nie były demokratyczne i wolne. Przeciwko fałszowaniu wyborów prezydenckich opowiadają się tysiące Białorusinów, którzy chcą zmiany władzy w swojej ojczyźnie. Demonstracje są jednak brutalnie rozpędzane.

Zobacz wideo Brutalne starcia białoruskiej policji z protestującymi. Trwają strajki mieszkańców po sfałszowanych wyborach prezydenckich