Na Rysach zginął 34-letni ksiądz z Trzciany. Mężczyzna spadł z wysokości kilkudziesięciu metrów

W wypadku na Rysach zginął 34-letni ks. Jaromir Buczak, duchowny z parafii w Trzcianie. Mężczyzna spadł z wysokości kilkudziesięciu metrów. Na miejsce zostali wezwani ratownicy TOPR. Turysty nie udało się jednak uratować.

Do wypadku doszło w środę ok. godz. 14. Mężczyzna w połowie Grzędy Rysów spadł nagle z wysokości kilkudziesięciu metrów. Pierwotnie pisaliśmy, powołując się na inne media, że duchowny miał wyprzedzać innych turystów i obchodzić łańcuchy. Jednak, jak wynika z relacji świadków, mężczyzna szedł zgodnie ze szlakiem i nie oddalał się od łańcucha. Ponadto był doświadczonym turystą.

W pewnym momencie, na skutek osunięcia się kamienia lub poślizgnięcia zaczął spadać do żlebu. W momencie upadku nikogo nie „wyprzedzał”, nie było to w żadnym stopniu przyczyną jego upadku. Nie udało mu się zatrzymać bezpośrednio po upadku i bardzo szybko nabrał prędkości, lądując w dole żlebu. Niestety wszyscy stracili z nim kontakt wzrokowy, nie było szans pójścia z pomocą, ponieważ teren był zbyt trudny (stromość, luźne kamienie)

- czytamy w relacji opublikowanej przez Portal Tatrzański

Jak informuje "Super Express", na miejsce został wysłany śmigłowiec z ratownikami Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ciało mężczyzny zostało przetransportowane do Zakopanego.

O tym, że zmarłym turystą był ks. Jaromir Buczak z parafii w Trzcianie poinformowało Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Diecezji Tarnowskiej.

"Księże Jaromirze, dziękujemy za zawsze otwarte i radosne serce, a także nieustanną gotowość i świadectwo swojego życia. Spoczywaj w pokoju" - czytamy na profilu stowarzyszenia na Facebooku.

Zobacz wideo Czy wiesz, jak wzywać pomoc w górach?