Przychylny PiS portal ujawnia uzasadnienie ws. zatrzymania Margot. Sąd nie chciał go pokazać

Portal Wpolityce.pl opisał treść uzasadnienia sądu ws. aresztu dla aktywistki LGBT Margot. Jedną z podstaw ma być brak stałego adresu zamieszkania. Pomimo apeli sąd nie upublicznił dokumentu - jak tłumaczono - ze względu na tajemnicę postępowania przygotowawczego i konieczną zgodę prokuratury.

W piątek sąd zdecydował o dwumiesięcznym areszcie dla Margot, aktywistki LGBT, która jest związana m.in. z akcją umieszczenia tęczowych flag na warszawskich pomnikach. Areszt nie dotyczy jednak wieszania flag, a uszkodzenia furgonetki z homofobicznymi hasłami i szarpaniny z jej kierowcą.

Początkowo sąd nie przychylił się do wniosku prokuratury o areszt i zastosował inne środki zapobiegawcze. Jednak prokuratura odwołała się od tej decyzji i w drugiej instancji sąd zdecydował o aresztowaniu aktywistki. Decyzja była kontrowersyjna i szybko pojawiły się apele o opublikowanie jej uzasadnienia.

Aresztowanie związane z brakiem adresu i "obawą matactwa"

Prezeska warszawskiego Sądu Okręgowego Joanna Bitner odniosła się do nich w komunikacie na stronie sądu. Napisała, że postępowanie przygotowawcze objęte jest tajemnicą i "nie jest możliwe udostępnienie treści uzasadnienia" bez zgody organu prowadzącego prokuratury. Jednak jego treść miał poznać sprzyjający PiS portal braci Karnowskich Wpolityce.pl. 

W podpisanym inicjałem artykule autor pisze, że jednym z argumentów za aresztowaniem aktywistki był fakt, że nie ma stałego adresu zamieszkania, co miałoby rzekomo ułatwić jej ukrywanie się. Poza tym powołano się m.in. na rzekomą obawę matactwa i ewentualnego wpływania na świadków.

Wcześniej decyzję o areszcie krytykował prawnik i polityk Ryszard Kalisz. Wskazał na to, że trudno mówić o obawie mataczenia czy wpływania na świadków, skoro śledczy dysponują nagraniami ze zdarzenia i na nich opierają swoje zarzuty.

"Czytałem uzasadnienie sądu ws. aresztowania Margot. Sztampowe i banalne, brak miejsca stałego pobytu jako główna przesłanka, z niej wyprowadzona obawa matactwa. Prokuratura wygrała, bo obrona niestety nie zrobiła wiele, by przekonać sąd o wyjątkowości sprawy" - ocenił z kolei dziennikarz Wojciech Tumidalski.