Koronawirus w Polsce - życie w czerwonej strefie. "Traktowani jak trędowaci", "Epidemia jest w kraju, a nie powiecie"

Obowiązek noszenia maseczek w miejscach publicznych, skromne wesela i kontrole w sklepach i miejscach pracy to nie jedyne obostrzenia, jakie wprowadzone zostały w powiatach objętych czerwoną strefą. Jedna z nich funkcjonuje między innymi w Wieluniu. Burmistrz tego miasta przyznaje, że mieszkańcy skarżą się, że w sąsiednich powiatach są traktowani "jak trędowaci"

Szefowa sanepidu w Wieluniu chwali mieszkańców powiatu, którzy stosują się do wprowadzonych przez rząd obostrzeń. - Kontrole przeprowadzamy wspólnie z policją. Zaobserwowaliśmy, że mieszkańcy stosują się do nowych regulacji. Nie zostały nałożone żadne kary, mieliśmy tylko incydentalne sytuacje, kiedy trzeba było pouczyć kontrolowanych - opowiada portalowi tvn24.pl Barbara Sułkowska.

Mieszkańcy Wielunia o życiu w czerwonej strefie. "Epidemia jest w całym kraju, a nie jednym powiecie"

Chociaż mieszkańcy stosują się do obostrzeń, to nie wszyscy akceptują to, że większy rygor wprowadzony został tylko w niektórych powiatach. Jak zauważają mieszkańcy Wielunia, nie ma żadnych przeszkód, by z czerwonej strefy wyjechać do tej zielonej "i żyć normalnie".

- Stosuję się do obostrzeń, ale uważam, że są one bez sensu. Między powiatami można spokojnie podróżować. Określanie jednej strefy czerwoną w sytuacji, gdy epidemia jest w całym kraju, jest bez sensu - mówi portalowi money.pl mieszkanka Wielunia. - Tę koncepcję trzeba dopracować. Możemy wyjechać trzy kilometry dalej i korzystać normalnie z życia - mówi kolejna osoba.

Zobacz wideo Liczba zakażonych rośnie. Rząd wprowadza czerwone i żółte strefy

"Jesteśmy traktowani jak trędowaci. Podział kraju na strefy to absurd"

"Wyborcza" pisała też o sytuacji, gdy mieszkaniec powiatu wieluńskiego tankował na stacji w Sieradzu. Pracownicy powiedzieli, że osób z tego regionu "trzeba się wystrzegać" i poprosili, by jak najszybciej zapłacił i odjechał. Nie chciano mu także sprzedać jedzenia. - Rozumiem, że ludzie się boją koronawirusa. Ale ja od rana słucham, że mieszkańcy naszego powiatu traktowani są jak trędowaci. Jeszcze raz powtarzam: podział naszego kraju na strefy to jest absurd! - powiedział burmistrz Wielunia Paweł Okrasa.

Do polityka dociera więcej takich historii mieszkańców. Nieprzyjemności podczas zakupów doświadczył między innymi mieszkaniec tego powiatu w Łodzi i jedna z kobiet, której właściciele pensjonatu wycofali rezerwację na wakacje.

- Matematyczną szansę na wyjście ze strefy czerwonej mamy już w tym tygodniu, ponieważ mija 14 dni od tego, kiedy był największy wzrost zakażeń. To są naprawdę niewielkie liczby, które mogą spowodować, że znajdziemy się w strefie żółtej - zapowiedział w Radiu Łódź Wicestarosta wieluński Krzysztof Dziuba.