Tęczowa flaga na pomniku Jezusa. Ksiądz podziękował premierowi: Wierzący doświadczyli wielkiego bólu

Ksiądz Bogdan Bartołd podczas kazania w trakcie mszy świętej z okazji miesięcznicy smoleńskiej odniósł się do zawieszenia tęczowej flagi na figurze Chrystusa przy kościele św. Krzyża w Warszawie. Duchowny podziękował polskiemu premierowi za "sprzeciwienie się profanacji".

Jak podaje tvp.info proboszcz parafii archikatedralnej podczas mszy w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej wspomniał wieszanie tęczowych flag na warszawskich pomnikach. Ksiądz Bogdan Bartołd przyznał, że ludzie wierzący w ostatnich dniach "doświadczyli wielkiego bólu i cierpienia z powodu profanacji figury Chrystusa na Krakowskim Przedmieściu, przy kościele św. Krzyża".

Ksiądz podziękował premierowi za krytykę zawieszenia tęczowej flagi na figurze Jezusa

- Kto z pełną premedytacją chciał upokorzyć nas, ludzi wierzących w Chrystusa? Na to pytanie trafnie odpowiedział abp Marek Jędraszewski, który stwierdził, że tych aktów dokonali przedstawiciele nowej, ale równie wrogiej chrześcijaństwu ideologii, ludzie, którzy czują wsparcie wielkich tego świata, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz naszego kraju. I czują się przez to bezkarni, a czynią to w imię głoszonej przez siebie tolerancji, postępu i równości - mówił podczas kazania duchowny.

Ksiądz podziękował przedstawicielom rządu, prezydentowi Andrzejowi Dudzie i premierowi za to, że złożyli kwiaty i znicze przed figurą już po tym wydarzeniu. Proboszcz zacytował też fragment wpisu Mateusza Morawieckiego z Facebooka. - Jakże potrzebne i wymowne były te słowa. Panie premierze, dziękujemy - zakończył kazanie duchowny.

Ks. Bogdan Bartołd przytoczył dokładnie ten fragment z długiego wpisu premiera: "Podstawowym warunkiem każdej cywilizowanej debaty o tolerancji jest zdefiniowanie granic owej tolerancji. Czy można usprawiedliwić dowolne, nawet najbardziej obrazoburcze zachowanie walką o swoją wizję świata? Czy cel uświęca środki? Zdecydowane nie. Są pewne granice, które zostały wczoraj przekroczone. Zbezczeszczona figura Jezusa z Krakowskiego Przedmieścia to nie tylko symbol religijny, ale świadek dramatycznej historii Stolicy. Tej samej Warszawy, która ucierpiała z rąk ludzi, którzy nie tolerowali innej wizji świata, niż ich własna".

W nocy z wtorku na środę 29 lipca na warszawskich pomnikach zawieszone zostały tęczowe flagi. Organizatorzy wydarzenia napisali wtedy m.in. "Postanowiłyśmy działać. Tak długo aż nie zniknie z naszych ulic ostatnia homofobiczna furgonetka. To nasza manifestacja odmienności - ta tęcza. Tak długo jak flaga będzie kogoś gorszyć i będzie 'niestosowna', tak długo uroczyście przyrzekamy - będziemy prowokować". Po tym wydarzeniu doszło do aresztowań kilku aktywistów. Wśród nich była aktywistka Margot, która podejrzana jest o czyn chuligański, polegający na udziale w zbiegowisku, brutalnym zaatakowaniu działacza Fundacji Pro Life i niszczeniu mienia należącego do fundacji (homofobicznej furgonetki). W piątek w Warszawie zorganizowano w jej obronie demonstrację. Później doszło do zamieszek protestujących z policją. Zatrzymano wtedy łącznie 48 osób.

Zobacz wideo Wanda Nowicka podeszła do Dudy po zaprzysiężeniu. Wręczyła mu list
Więcej o: