Profesorka UW położyła tęczową flagę na pomniku. "Otoczyło ją 7 policjantów. Brawa, przestępca ujęty"

Magdalena Pecul-Kudelska, aktywistka i profesorka na Wydziale Chemii UW, w ramach eksperymentu położyła tęczową flagę na pomniku przy kościele Świętego Krzyża. Na miejscu natychmiast zjawiły się trzy radiowozy policyjne. "Otoczyło ją siedmiu policjantów, zabrali flagę. Brawa, groźny przestępca ujęty" - napisał świadek zdarzenia.

Prof. Magdalena Pecul-Kudelska, aktywistka i wykładowczyni na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego postanowiła sprawdzić reakcję policji po serii zatrzymań, do której doszło, gdy kilku aktywistów zawiesiło na warszawskich pomnikach (m.in. na na figurze Chrystusa przed kościołem św. Krzyża, Syrence Warszawskiej oraz pomniku Józefa Piłsudskiego) tęczowe flagi. Dochodzenie w tej sprawie bezzwłocznie wszczęła prokuratura, a policja dokonała zatrzymań trzech aktywistów (po zatrzymaniu dwóch z trzech osób zapowiadano, że "zatrzymanie pozostałych to jedynie kwestia czasu"). Aktywiści trafili do aresztu - jedną z kobiet zatrzymał funkcjonariusz policji w cywilu. Po przesłuchaniach zostali wypuszczeni - zarzuca im się znieważenie pomników oraz o "obrazę uczuć religijnych i publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej". Za pierwszy czyn grozi grzywna lub ograniczenie wolności, za drugi - kara do dwóch lat więzienia.

Czytaj więcej: Wiceszef MON: Za tęczową flagę na figurze Chrystusa przynajmniej jeden dzień więzienia

Profesorka UW położyła tęczową flagę na pomniku. "Otoczyło ją siedmiu policjantów"

Prof. Pecul-Kudelska położyła tęczową flagę z napisem "Solidarni z prześladowanymi" na pomniku przy kościele Świętego Krzyża (na figurze Jezusa Sursum Corda - tam, gdzie flagę powiesiły wcześniej aktywistki organizacji Stop Bzdurom). Na miejscu natychmiast zjawili się funkcjonariusze policji. Tak interwencję opisał współpracujący z organizacjami pozarządowymi Michał Szymanderski-Pastryk, który zamieścił też zdjęcie zrobione na miejscu zdarzenia:

"Aktywistka, profesor na wydziale chemii UW, Magdalena Pecul-Kudelska właśnie położyła tęczową flagę na pomniku przy kościele Świętego Krzyża. Przyjechały trzy suki policyjne, otoczyło ją 7 policjantów, zabrali jej flagę. Brawa dla policji, groźny przestępca ujęty" - napisał.

Na miejscu był także fotoreporter współpracujący z OKO.Press, Robert Kuszyński. „Podszedł facet, zrzucił flagę. Wojciech Kinasiewicz z Obywateli RP podniósł ją i położył na cokole. Pojawił się jakiś człowiek, który powiedział, że jest księdzem, zrzucił flagę z cokołu i podeptał” - opisuje portal.

Sama profesorka Pecul-Kudelska zamieściła w mediach społecznościowych oświadczenie w sprawie. Jak stwierdziła, mimo licznego zjawienia się na miejscu, funkcjonariusze nie byli w stosunku do niej równie stanowczy, co w przypadku aktywistek organizacji Stop Bzdurom, którym postawiono zarzuty za wieszanie flag na pomnikach w zeszłym tygodniu.

Policja poprzestała na wylegitymowaniu mnie i zabraniu flagi (z tłumaczeniem, że nie dadzą mi protokołu, bo ta flaga leżała na ulicy - jakiś dwóch łysych panów ją zrzuciło - i nie wiadomo, czy jest moja). Jakoś nikt nie zamierzał mnie zatrzymywać, już nie mówiąc o przetrzymywaniu przez 48 godzin. To jest najwyraźniej traktowanie zarezerwowane dla tych, którzy nie są heteronormatywnymi paniami profesor w średnim wieku

- opisała.

Oprócz tęczowej flagi, Pecul-Kudelska zostawiła też na cokole pomnika list, którego treść również opublikowała.

Osoby obrażone moją tęczową flagą na figurze sakralnej przepraszam. Nie chcę nikogo obrażać, chcę wyrazić solidarność z prześladowanymi za może obrazoburczy, ale nikogo nie krzywdzący performance.
Chcę też sprawdzić, czy policja i prokuratura za ten sam czyn będzie ścigać mnie - heteronormatywną panią profesor w średnim wieku - z równą pasją co młode queerowe aktywistki. A tych z was, których dogłębnie dotknęła tamta flaga proszę o zastanowienie, czy taki sam przedmiot powieszony przez osobę hetero nie dotyka jakby mniej. Czy tu rzeczywiście o flagę chodzi?

- brzmi jego treść.

O tym, że zatrzymanie aktywistek Stop Bzdurom może mieć charakter represyjny, mówił wcześniej w rozmowie z Gazeta.pl dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Myślę, że nie ma żadnego powodu innego dzisiaj widocznego, chyba że policjanci nam powiedzą, jaki jest rzeczywisty powód zatrzymania osób nawet na ulicy
Jedyny powód, jaki można sobie wyobrazić w tej chwili bez udziału policji, to właśnie taki, że chce się takie osoby zastraszyć i pokazać, że jesteśmy absolutnie bezwzględni wobec przestępstw. Problem polega na tym, że jest wątpliwość po pierwsze, czy to jest w ogóle przestępstwo. Po drugie jest wątpliwość, czy nawet gdybyśmy uznali, że to jest przestępstwo, czy jest ono tak straszne, że należy te osoby w ten sposób traktować

- wskazywał.

Zobacz wideo Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiada na decyzję o obcięciu dotacji dla miast, które uchwaliły strefy wolne od LGBT