Myszków. Celowo przejechał psa i nagrał to telefonem. Sąd zmienił wyrok. Zamiast prac społecznych kara więzienia

Rafał B. na początku czerwca 2019 roku z premedytacją kilkukrotnie wjechał w znajdującego się na drodze psa, nagrywając przy tym film, na którym drwi z umierającego zwierzęcia. Sąd Rejonowy w Myszkowie postanowił wymierzyć mu wyższą karę, niż podczas ogłoszonego w marcu wyroku nakazowego.
Zobacz wideo Prof. Andrzej Elżanowski: Kary za znęcanie się nad zwierzętami i nad ludźmi powinny być porównywalne

24 marca 2020 roku Sąd Rejonowy w Myszkowie wydał wyrok nakazowy, w którym skazał Rafała B. na dwa lata prac społecznych w wymiarze 40 godzin miesięcznie. Za znęcanie się nad psem wymierzono mu także 10 tysięcy złotych nawiązki na rzecz Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt "Animals" oraz zakaz posiadania jakichkolwiek zwierząt na okres 10 lat. Mężczyzna miał też zapłacić 22 tys. złotych kosztów sądowych.

Rafał B. kilkukrotnie przejechał psa i nagrał to telefonem. Został skazany na dwa lata więzienia

Oskarżyciele posiłkowi zaskarżyli ten wyrok, uznając go za zbyt łagodny. W związku z tym sprawa ponownie została rozpatrzona przez ten sam sąd w trybie zwykłym.

Sprawa rozpoczęła się przed sądem w Myszkowie w piątek 31 lipca. Jak podaje gazetamyszkowska.pl stawili się na niej przedstawiciele Fundacji "Oleśnickie Bidy", prokurator Anna Karteczka oraz oskarżony Rafał B. z obrońcą. Mężczyzna przyznał się do popełnienia przestępstwa, przeprosił za swój czyn, ale nie chciał składać wyjaśnień. Zeznania złożyli natomiast świadkowie - właściciel psa oraz siostra i matka oskarżonego. Rodzina oskarżonego podczas rozprawy skarżyła się, na negatywne komentarze i groźby, jakie dostają po tym zdarzeniu.

Sąd uznał Rafała B. za winnego zarzucanego mu czynu i skazał go na dwa lata pozbawienia wolności oraz wydał zakaz posiadania przez niego zwierząt przez 15 lat. Dodatkowo oskarżony ma wypłacić nawiązkę w wysokości 10 tysięcy złotych na rzecz fundacji "Oleśnickie Bidy" i pokryć koszty sądowe w wysokości 22 tysięcy złotych. Wyrok nie jest prawomocny.

Fundacja domagała się najsurowszej kary - 5 lat pozbawienia wolności. "Sąd w uzasadnieniu wskazał, iż w niniejszej sprawie wina i stopień społecznej szkodliwości czynu były wysokie, a zachowanie sprawcy świadczy o jego degeneracji i wymaga zastosowania kary izolacyjnej. Jednakże Sąd wskazał ażeby zaniechać eskalowania negatywnych emocji w mediach społecznościowych (...) i pozostawić Sądom wymierzanie sprawiedliwości" - napisano na Facebooku Fundacji "Oleśnickie Bidy".