Skazany za pedofilię ksiądz z Tylawy z zakazem odprawiania mszy z udziałem wiernych. Po 16 latach

16 lat po tym, jak ksiądz Michał M., były proboszcz z Tylawy, został skazany za molestowanie sześciu dziewczynek, nałożono na niego zakaz odprawiania mszy z udziałem wiernych. Zgodnie z decyzją arcybiskupa Adama Szala ksiądz będzie mógł odprawiać mszę św. tylko prywatnie. Obecny sędzia Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Piotrowicz jako prokurator stawał w obronie księdza.

Sprawa molestowania dzieci przez księdza Michała M. - ówczesnego wieloletniego proboszcza w Tylawie - wyszła na jaw w 2001 roku. Prokuratura Rejonowej w Krośnie (którą kierował wtedy Stanisław Piotrowicz) umorzyła sprawę. Wróciła ona na wokandę w 2004 roku za sprawą ministra sprawiedliwości. Wtedy oskarżony został skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat za molestowanie sześciu dziewczynek.

Ksiądz opuścił Tylawę i zamieszkał w rodzinnym Zaborowie. Tam - opisuje rzeszowska "Gazeta Wyborcza" - jeszcze do niedawna odprawiał msze święte, a także prowadził różaniec w Radiu Maryja i zasiadał w brzozowskiej kapitule kolegiackiej (obecnie jego nazwisko nie widnieje w składzie na stronie kapituły). Teraz nabożeństw z udziałem wiernych nie będzie już mógł poprowadzić. 

Poinformowano o tym w ogłoszeniach duszpasterskich, które były dostępne także na stronie parafii w Zaborowie: 

Zgodnie z decyzją arcybiskupa Adama Szala ks. Prałat Michał M. będzie odprawiał Mszę św. prywatnie, bez ludu. Ks. Michał podporządkowuje się decyzji swojego Ordynariusza. Nasz Rodak będzie odprawiał jedną z intencji Mszy przewidzianych na poszczególne dni. Polecajmy Go w naszej modlitwie.
Zobacz wideo Tak wypowiadali się politycy po poprzednim filmie Sekielskich "Tylko nie mów nikomu"

"Ksiądz nie wyciągnął odpowiednich wniosków"

Według cytowanego przez "Wyborczą" uzasadnienia wyroku ksiądz "brał je (dzieci - red.) na kolana, wkładał ręce pod bluzkę i dotykał piersi, wkładał rękę do majtek i dotykał krocza, całował w usta z penetracją językiem jamy ustnej, wkładał palec do pochwy, dotykał nóg powyżej kolan".

Sprawę księdza z Tylawy przypomniał w ubiegłym roku program "Czarno na białym" TVN24, który opisał, że skazany za pedofilię duchowny nadal oprawia msze i prowadzi modlitwy. Po tym kuria w oświadczeniu "z przykrością stwierdziła", że ksiądz "nie wyciągnął odpowiednich wniosków i nie wykazał się roztropnością" w kwestii publicznych wystąpień. Przeproszono "wszystkich, których jego wystąpienia ponownie naraziły na przeżywanie bólu i smutku".

"Dzieci były szczęśliwe, zadowolone"

W 2018 roku posłanka Joanna Scheuring-Wielgus udostępniła nagranie z 2001 roku z wypowiedzią prokuratora Stanisława Piotrowicza. Na filmie słyszymy, jak ówczesny prokurator okręgowy w Krośnie wypowiada się w sprawie księdza Michała M.

"Ksiądz w swoich zeznaniach potwierdził, że istotnie, brał dzieci na kolana, a czynił to podczas lekcji religii. (...) dzieci przytulał do siebie, głaskał, zdarzało się też i tak, że pocałował. Zdarzało się, że na kolanach siedziało kilkoro dzieci. Dzieci były szczęśliwe, zadowolone. Nie było w tym żadnego podtekstu seksualnego" - mówi Piotrowicz na nagraniu.

Kilka lat wcześniej portal OKO.press przypomniał rzekome słowa Piotrowicza wypowiedziane podczas konferencji prasowej 7 listopada 2001 roku, na której poinformował o umorzeniu sprawy księdza z Tylawy. "Całowanie dziewczynek w usta przez proboszcza Piotrowicz bagatelizował: - Dzieci dawały ciumka księdzu. Dotykanie miejsc intymnych uznał za przejaw "zdolności bioenergoterapeutycznych" - napisano w artykule.

"On szukał ofiar, on szukał cały czas ofiar. Brał na kolana, ściskał, aż się trząsł. Tak mocno przytulał, że aż się trząsł. Aż mu się kolor skóry zmieniał" - powiedziała w zeznaniach jedna z ofiar. 

W 2015 roku, kiedy Stanisław Piotrowicz został nowym szefem sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, do sprawy z 2001 wróciliśmy również my. Wtedy prokurator wydał oświadczenie: "W sprawie księdza pomówionego o molestowanie seksualne dzieci, nie wydawałem postanowienia o umorzeniu postępowania. Przypisywane mi wypowiedzi są nieprawdziwe, a dobór rzekomo wypowiadanych słów i ich kompilacja ma na celu ośmieszenie i zdyskredytowanie".